piątek, 16 maja 2014

Hacker
Wczoraj Hacker odwiedził Psi Czar.
Mogę już napisać, że zajął pierwsze miejsce w konkursie na histerię. Podobno nie było w całej karierze “Cioci Gosi” innego psiaka, który równie bardzo żalił się na swój psi los. Straszna to rzecz delikatne szczotkowanie na przykład. Albo głaskanie. Ostatnio napsiałam, że potrafi śpiewać jak Pavarotti ale to błąd. Bliżej mu do Marii Callas. Hacker uspokoił sie g…dy “został sprowadzony do parteru”, to znaczy zabiegi pielęgnacyne “Ciocia Gosia” kontynuowała na podłodze a nie na stole. Uff…Nie ma już dredów, jest wyczesany, ostrzyżony i wygląda śliczniej niż ślicznie. Sam o tym chyba też wie, skoro paradował w celu pokazania wszem i wobec jak bardzo został upiękniony. Ok, by być pieknym trzeba cierpieć…albo udawać cierpienie. A mężczyźni, z całą sympatią jaką ich darzę, robią to na medal. Na złoty medal!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz