Miałam dom, swoją panią, pana i ich dzieci. Miałam pełną miskę, posłanie. Może się nie przelewało ale miałam wszystko o czym marzy każdy kto się znajdzie tutaj... w schronisku. Pewnego dnia wszystko się zmieniło, przyszedł jakiś pan, moja pani płakała, chciałam ją pocieszyć, tuliłam się do niej a ona płakała jeszcze bardziej. Potem mieszkaliśmy w samochodzie. Tak, dobrze czytacie, w samochodzie. Później moi państwo dostali malutkie mieszkanie ale jakiś pan powiedział, że ja mieszkać tam nie mogę. Pani znów płakała. Mój ukochany pan przywiózł mnie tu, pamiętam, że i on miał łzy w oczach kiedy oddawał mnie tej miłej pani, która tu mnie karmi. Nie rozumiałam o co chodzi, co się dzieje. Było co raz zimniej, schowałam się do budy i tam czekałam aż pan po mnie wróci. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata - nie przyszedł. Pewnie o mnie zapomniał. Ja pamiętałam o mojej rodzinie każdego dnia. Nie chciałam nikogo innego, nie dawałam się głaskać, zabrać na spacer. Przychodzili ludzie, chcieli mnie zabrać ale ja chowałam się w budzie i nawet czasem ugryzłam, żeby tylko dali mi spokój.
Jestem niedużą sunią, mam około 6-7 lat. Te miłe dziewczyny co tu przychodzą namówiły mnie po prawie 2 latach siedzenia ze mną w boksie, na spacer. Było super! Głaskały mnie, tuliły i... znalazły na moim brzuszku sporego guza. Mówią, że całe szczęście że dałam się zabrać na ten spacer. Jestem już po operacji. Polubiłam wszystkich w klinice, oni mnie też :) podobno jestem bardzo fajna :) To takie miłe mieszkać w klinice. Prawie jak kiedyś w domu... Bardzo bym chciała mieć dom...
Punia czeka na dom a my staramy się jak możemy znaleźć dla niej dobrego, wyrozumiałego człowieka. Z uwagi na to, że Punia potrafi delikatnie ugryźć, gdy się boi, szukamy domu bez malutkich dzieci. Punia nie jest już najmłodsza ale jeszcze ma kilka lat życia przed sobą. Szukamy dla niej człowieka, który uszanuje to, że Punia to pies po przejściach, ze zranionym psim sercem, żyjącym kilka lat w tęsknocie i smutku.
Nie szukamy dla Puni hotelu.
Kontakt w sprawie adopcji 728344081 Kasia , 516197292 Malwina
lub schroniskodlazwierzatzyrar dow@gmail.com
Jestem niedużą sunią, mam około 6-7 lat. Te miłe dziewczyny co tu przychodzą namówiły mnie po prawie 2 latach siedzenia ze mną w boksie, na spacer. Było super! Głaskały mnie, tuliły i... znalazły na moim brzuszku sporego guza. Mówią, że całe szczęście że dałam się zabrać na ten spacer. Jestem już po operacji. Polubiłam wszystkich w klinice, oni mnie też :) podobno jestem bardzo fajna :) To takie miłe mieszkać w klinice. Prawie jak kiedyś w domu... Bardzo bym chciała mieć dom...
Punia czeka na dom a my staramy się jak możemy znaleźć dla niej dobrego, wyrozumiałego człowieka. Z uwagi na to, że Punia potrafi delikatnie ugryźć, gdy się boi, szukamy domu bez malutkich dzieci. Punia nie jest już najmłodsza ale jeszcze ma kilka lat życia przed sobą. Szukamy dla niej człowieka, który uszanuje to, że Punia to pies po przejściach, ze zranionym psim sercem, żyjącym kilka lat w tęsknocie i smutku.
Nie szukamy dla Puni hotelu.
Kontakt w sprawie adopcji 728344081 Kasia , 516197292 Malwina
lub schroniskodlazwierzatzyrar
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz