dzięki za tak super zdanie na mój temat
Masz rację, poświęcam zwierzakom mnóstwo swojego czasu, gdyż sprawia mi to niesamowitą radość
pomoc ludziom przy adopcjach, spacery z psiakami, socjalizacja ich - pokazanie im, że tak naprawdę są jeszcze na tym świecie ludzie dobrzy, rozmowy z ludźmi, akcje zbiórkowe (to kocham najbardziej ), a nawet samo siedzenie godzinami z psiakami w boksie sprawia, że na mojej twarzy ciągle gości uśmiech uwielbiam przebywać w schronisku, dlatego bywam w nim codziennie po lekcjach, a w weekend od samiuśkiego rana
nie widzę dnia bez wizyty w schronisku śmieją się, że powinnam w nim zamieszkać, że jakaś poduszka i koc by się znalazły... lub gdy ktoś pyta o mnie i zaczyna mnie opisywać to odpowiadają "aaaa to ta Marta, co bywa tu codziennie"
no ale taka prawda Ja wychodzę rano z domu o 7, w szkole przykladowo do 15, z wojkowic, przez będzin do sosnowca, kilka godzin najczęściej siedzę w boksie u mojej podopiecznej Nimfy (do tego szaleństwa na wybiegu i spacerek) i dopiero wieczorem, koło 19/20 z bólem serca wracam do domu szczerze to bywam w nim coraz rzadziej, mimo, że czeka na mnie aż 27 zwierzęcych przyjaciół... no ale, noc też przecież jest.. wtedy się uczę i pieszczę moje zoo w weekendy do tego wszystkiego pracuję, również ze zwierzakami. Wyprowadzanie, opieka podczas niebecności właścicieli - tym zajmuje się od około 2 lat Jestem osobą zaufaną, wszędzie znaną, przez wszystkich polecaną
A w końcu ten zwierzyniec sam się nie utrzyma... żwirki, jedzonka (dla chomików co innego, dla szczurów co innego, z szynszylami identycznie.. bo psiaki to wiadomo, a byle czego nie zjedzą ), piasek, sianka, trociny, przysmaki (ciasteczka, patyczki, suszone jabłka, pomidorki, dynia, słonecznik itp - wszystko trzeba kupić osobno, bo w pokarmie są znikome ilości) "trochę" kosztuje
Najśmieszniejsze jest to, że coraz częściej zostaję witana słowami "miało Cię tu nie być", no ale co się dziwić, jak chora czy nie chora zawsze mnie wszędzie pełno.. lub o 8 rano piszę wiadomości, że mnie niestety nie będzie.. a już przed 9 urzęduję w schronisku.. a że potem marudzę, to się mówi trudno ;p trzeba się przywyczaić
W każdą "robotę" wkładam swoje całe serce i zaangażowanie, czasem nawet chciałabym zrobić sobie wszystko sama bo jak juz coś załatwiam, to od początku dbam o to, żeby było to zrobione jak najlepiej się da, od A do Z, co nie wszyscy potrafią zrozumieć.
Bo jak można całe wakacje pracować, i to w biegu? Przesiadać się z autobusu w autobus, w przerwach być w schronisku a w domu to tylko na sekundkę, wypuścić swoje psiaki i z powrotem szybko na autobus bo kolejne zwierzaki czekają? Czasem nawet nie mając czasu nic zjeść...
Przecież to wiek młodości, szaleństw, imprez... obowiązek posiadania chłopaka, bo jak się go nie ma to już się jest "innym" i nielubianym, wytykanym palcami -> mnie szczerze to wszystko nie interesuje, wolę mieć kilku prawdziwych przyjaciół, niż milion fałszywych, którym trzeba się przypodobać i robić czasem przeciwko sobie, żeby być lubianym a chłopaka.. jak będę chciała to sobie kiedyś go znajdę, ale nie łatwo będzie mi dogodzić no i czasu dla niego też dużo bym nie miała bo mało kto potrafi zrozumieć moje życiowe cele i wartości a imprezuję jak mam powód : adopcja zwierzaka, jakis plus w jego zachowaniu czy np kolejny uratowany zwierz... potrafię się dobrze ( a nawet czasem za bardzo ) bawić.
Pomagam wszystkim, zarówno zwierzętom i ludziom, nigdy nikomu pomocy nie odmówię, bo sama wiem, co to jest czegoś nie mieć i potrzebować... i nie chodzi tu tylko o kasę, bo niektórzy tak właśnie myślą chociaż.. może nie zawsze jest to natychmiast możliwe ze względu na to, co w życiu robię
Bloga prowadzę z przekonaniem, że coraz więcej ludzi zainteresuje się pomocą bezdomnym zwierzakom, może dzięki niemu ktoś przełamie lęk adopcji psiaka ze schroniska, kiedy zobaczy, że to jest tak naprawdę świetna sprawa, kiedy przeczyta wesołe wieści i zdjęcia, jakie ludzie wysyłaja mi po adopcji?
Piszę tam zawsze szczerze, to co czuję, nic nie zmyślam, opowiadam historie zwierzaków, wklejam masę wesołych zdjęć oraz filmiki
Wydaje mi się, że robię dużo Chociaż chciałabym robić jeszcze więcej, ale to dzień musiałby trochę dłużej trwać bo czasem i dnia i nocy brakuje
* kiedy robiłam to zdjęcie, w moim gryzoniowym przytulisku mieszkało 21 pupilków :d do tego czasu przybyło 6 kolejnych
Masz rację, poświęcam zwierzakom mnóstwo swojego czasu, gdyż sprawia mi to niesamowitą radość
pomoc ludziom przy adopcjach, spacery z psiakami, socjalizacja ich - pokazanie im, że tak naprawdę są jeszcze na tym świecie ludzie dobrzy, rozmowy z ludźmi, akcje zbiórkowe (to kocham najbardziej ), a nawet samo siedzenie godzinami z psiakami w boksie sprawia, że na mojej twarzy ciągle gości uśmiech uwielbiam przebywać w schronisku, dlatego bywam w nim codziennie po lekcjach, a w weekend od samiuśkiego rana
nie widzę dnia bez wizyty w schronisku śmieją się, że powinnam w nim zamieszkać, że jakaś poduszka i koc by się znalazły... lub gdy ktoś pyta o mnie i zaczyna mnie opisywać to odpowiadają "aaaa to ta Marta, co bywa tu codziennie"
no ale taka prawda Ja wychodzę rano z domu o 7, w szkole przykladowo do 15, z wojkowic, przez będzin do sosnowca, kilka godzin najczęściej siedzę w boksie u mojej podopiecznej Nimfy (do tego szaleństwa na wybiegu i spacerek) i dopiero wieczorem, koło 19/20 z bólem serca wracam do domu szczerze to bywam w nim coraz rzadziej, mimo, że czeka na mnie aż 27 zwierzęcych przyjaciół... no ale, noc też przecież jest.. wtedy się uczę i pieszczę moje zoo w weekendy do tego wszystkiego pracuję, również ze zwierzakami. Wyprowadzanie, opieka podczas niebecności właścicieli - tym zajmuje się od około 2 lat Jestem osobą zaufaną, wszędzie znaną, przez wszystkich polecaną
A w końcu ten zwierzyniec sam się nie utrzyma... żwirki, jedzonka (dla chomików co innego, dla szczurów co innego, z szynszylami identycznie.. bo psiaki to wiadomo, a byle czego nie zjedzą ), piasek, sianka, trociny, przysmaki (ciasteczka, patyczki, suszone jabłka, pomidorki, dynia, słonecznik itp - wszystko trzeba kupić osobno, bo w pokarmie są znikome ilości) "trochę" kosztuje
Najśmieszniejsze jest to, że coraz częściej zostaję witana słowami "miało Cię tu nie być", no ale co się dziwić, jak chora czy nie chora zawsze mnie wszędzie pełno.. lub o 8 rano piszę wiadomości, że mnie niestety nie będzie.. a już przed 9 urzęduję w schronisku.. a że potem marudzę, to się mówi trudno ;p trzeba się przywyczaić
W każdą "robotę" wkładam swoje całe serce i zaangażowanie, czasem nawet chciałabym zrobić sobie wszystko sama bo jak juz coś załatwiam, to od początku dbam o to, żeby było to zrobione jak najlepiej się da, od A do Z, co nie wszyscy potrafią zrozumieć.
Bo jak można całe wakacje pracować, i to w biegu? Przesiadać się z autobusu w autobus, w przerwach być w schronisku a w domu to tylko na sekundkę, wypuścić swoje psiaki i z powrotem szybko na autobus bo kolejne zwierzaki czekają? Czasem nawet nie mając czasu nic zjeść...
Przecież to wiek młodości, szaleństw, imprez... obowiązek posiadania chłopaka, bo jak się go nie ma to już się jest "innym" i nielubianym, wytykanym palcami -> mnie szczerze to wszystko nie interesuje, wolę mieć kilku prawdziwych przyjaciół, niż milion fałszywych, którym trzeba się przypodobać i robić czasem przeciwko sobie, żeby być lubianym a chłopaka.. jak będę chciała to sobie kiedyś go znajdę, ale nie łatwo będzie mi dogodzić no i czasu dla niego też dużo bym nie miała bo mało kto potrafi zrozumieć moje życiowe cele i wartości a imprezuję jak mam powód : adopcja zwierzaka, jakis plus w jego zachowaniu czy np kolejny uratowany zwierz... potrafię się dobrze ( a nawet czasem za bardzo ) bawić.
Pomagam wszystkim, zarówno zwierzętom i ludziom, nigdy nikomu pomocy nie odmówię, bo sama wiem, co to jest czegoś nie mieć i potrzebować... i nie chodzi tu tylko o kasę, bo niektórzy tak właśnie myślą chociaż.. może nie zawsze jest to natychmiast możliwe ze względu na to, co w życiu robię
Bloga prowadzę z przekonaniem, że coraz więcej ludzi zainteresuje się pomocą bezdomnym zwierzakom, może dzięki niemu ktoś przełamie lęk adopcji psiaka ze schroniska, kiedy zobaczy, że to jest tak naprawdę świetna sprawa, kiedy przeczyta wesołe wieści i zdjęcia, jakie ludzie wysyłaja mi po adopcji?
Piszę tam zawsze szczerze, to co czuję, nic nie zmyślam, opowiadam historie zwierzaków, wklejam masę wesołych zdjęć oraz filmiki
Wydaje mi się, że robię dużo Chociaż chciałabym robić jeszcze więcej, ale to dzień musiałby trochę dłużej trwać bo czasem i dnia i nocy brakuje
* kiedy robiłam to zdjęcie, w moim gryzoniowym przytulisku mieszkało 21 pupilków :d do tego czasu przybyło 6 kolejnych

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz