środa, 4 listopada 2015

edy odchodzą. Żal zawsze jest ten sam.
Pomaga nam świadomość, że często dzięki nam mogły godnie spędzić ostatnie dni, miesiące, lata swojego życia.
Czasem dopiero u nas poznały wolność, zapach trawy, dobry dotyk i miłość, jaką darzą je wolontariusze. Opiekę, jaką zapewniają im pracownicy i lekarze wet. w schronisku.
Tak jak Borys (*), który trafił do naszego schroniska w maju 2012 roku. Prosto z łańcucha, na parcianej obroży, która przecięła mu skórę i mięśnie aż do kręgosłupa. Uratowaliśmy…..
U nas miał dopiero prawdziwy dom. Odszedł 26.10.2015 roku, mając co najmniej 14-15 lat.
A my pracujemy dalej dla Nich, wszystkich psów i kotów, które do nas już trafiły, jeszcze trafią, którym stwarzamy w schronisku nowy dom. Ich szczęście, to nasze szczęście, Ich odejście to nasza żałoba.
m.d.k.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz