Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo uciekając od miłości, ucieka się od samego życia. Zamyka się w sobie, poddaje, przegrywa...
Bari...Gdyby nie dobre serce jednej osoby nic byśmy o nim nie wiedzieli. Dopóki istniała hurtownia i pilnował, był potrzebny. Trzy lata temu hurtownia się zwinęła, zostawiając psa samemu sobie i tylko od czasu do czasu ktoś do niego przychodził. Zostałby zapomnianym psem do końca swojego psiego życia. Kiedy przyjechaliśmy po niego do starej, opuszczonej hurtowni, jego niesamowicie smutne oczy opowiedziały nam wśród naszych łez całą jego historię...
Naszym oczom ukazał się pies...Cokolwiek wydarzyło się w Jego życiu musiało być czymś, co zostawiło w jego serduszku ogromny strach do ludzi. Może dlatego, że przez prawie trzy lata był zupełnie sam? czasem ktoś przyszedł, dał coś do jedzenia i picia, ale nie pogłaskał, nie przytulił, nie pomiział za uszkiem. Naszym oczom ukazała się trzęsąca kupka nieszczęścia, łapki rozjeżdżały się próbując wycofywać się od nas...Bari...przyjechaliśm y po Ciebie...
Po mnie? Tylko, że ja tak bardzo się was boję...Nie znam dotyku ludzkiej ręki, nie wiem, czego ode mnie chcecie? Mam tutaj budę, zobaczcie, mam. Tylko wiecie, tak bardzo było mi w niej zimno, bo nikt nie zostawił mi nawet kocyka. Było zimno, wilgotno, to dlatego pewnie moje łapki wyglądają tak jak wyglądają. I wiecie, ja dłuższy czas byłem na łańcuchu i pewnie dlatego moje mięśnie zanikły, bo nikt nie biegał ze mną, nikt nie rzucał mi piłeczki ani patyczka. Widziałem zza ogrodzenia jak ludzie tak robią ze swoimi pieskami, ale ze mną nikt. Nikt nigdy wcześniej nie powiadomił nikogo, że żyję w takich warunkach. Ale to nic, ja się nie gniewam, tylko nie podchodźcie za blisko, bo łapki mi się trzęsą ze strachu. Mówicie do mnie czule i szeleścicie czymś w woreczku, a wiecie, ja jednak jestem takim trochę łakomczuszkiem i skoro tak do mnie mówicie, to podejdę. Jestem...Przepraszam, że trzęsę się pod dotykiem waszych rąk, boję się bo już dawno nie widziałem tylu osób. Przepraszam, że posiusiałem się wam w aucie, nie chciałem, ale tak bardzo się bałem :( Wy wszyscy przyszliście do mnie? Do starego, nikomu niepotrzebnego psa? Przecież mnie już wszyscy opuścili...Naprawdę do mnie?
Tak Kochany, przyszliśmy po Ciebie. Przepraszamy, że do schroniska, ale tutaj choć troszkę będzie Ci lepiej, zobaczysz, tu przychodzą Wolontariusze, będą Ciebie głaskać, będą Cię przytulać.
Dowiedzieliśmy się właśnie, że jesteś chory. Że Twoje psie serduszko jest chore i że bez leków do końca życia będzie ciężko. Do tych wszystkich nieszczęść doszło jeszcze to. Ale wierzymy, całym sercem wierzymy, że gdzieś jest na świecie Twój maleńki osobisty kącik. Tylko Twój kocyk, Twoja miseczka i Twoja obróżka. I ręka, która poda potrzebne Tobie lekarstwa. I ramiona, które będą Ciebie tulić do końca Twojego życia.
Kochani, poniżej wrzucam opis diagnostyki Bariego, który przekazała nam nasza niezawodna weterynarz Pani Marta, która po godzinach czekała na nas w dniu, kiedy zabieraliśmy Bariego. Niezbędne było podanie środków uspokajających, ponieważ Bari ze strachu siusiał pod siebie :( To opis wstępnego badania, wyniki krwi, naszego psiaka czeka jeszcze seria dodatkowych badań.
Pies o imieniu Bari to mieszaniec owczarka niemieckiego w wieku ok 11 lat. Został przywieziony przez wolontariuszy schroniska dla zwierząt w Świnoujściu do mojego gabinetu 16.04.2015r. Pies jest w złej kondycji ogólnej, w skali od 1 do 5, daję mu 2.Jest wyniszczony, ma znaczne zaniki mięśniowe na głowie w okolicy skroniowej i ciemieniowej, to samo tyczy się mięśni kończyn. Sierść pozlepiana od brudu i pchlich odchodów, na prawej przedniej kończynie, widoczny ok 2,5x3 cm ziarniniak. Na lewym boku ciała plac wyłysiałej skóry. Gałki oczne zapadnięte i cofnięte w głąb oczodołów, świadczące o odwodnieniu zwierzaka.
Bari, co słusznie zauważyli opiekunowie, ma problemy z oddychaniem. W trakcie badania psa, stwierdziłam, że wynika to z jego wady serca - niedomykalności zastawki dwudzielnej. Wada ta powoduje cofanie się krwi z lewej komory serca do lewego przedsionka, co skutkuje podwyższaniem się ciśnienia krwi, przerostem mięśnia sercowego i zaburzeniami rytmu serca. U tego psa proces jest na tyle zaawansowany, że w pęcherzykach płucnych zaczyna gromadzić się płyn - zaczyna tworzyć się obrzęk płuc. Nie można pozostawić Bariego bez odpowiedniego leczenia, gdyż grozi to poważną niewydolnością krążeniowo-oddechową i w konsekwencji śmiercią.
Pies ma problemy ze wstawaniem, chód jest sztywny, osłabione są odruchy proprioreceptywne. Wiąże się to ze zwyrodnieniami stawów, które z pewnością pogłębiały się, gdy pies trzymany był na łańcuchu.
W czasie wizyty dodatkowo pobraliśmy od Bariego krew do badań kontrolnych, zabezpieczyliśmy go przeciw pchłom i kleszczom, i wyczyściliśmy mu uszy. Z badań krwi wynika, że pies ma podniesione próby wątrobowe, jeden z parametrów- fosfataza zasadowa podwyższony jest 10-krotnie. Taki wzrost ALP może świadczyć nawet o procesach nowotworowych, ale wymaga to dalszej diagnostyki.
lek. wet. Marta Karwan-Zimoląg
Kochani, po raz kolejny, z głębi naszych serc prosimy o choć Dom Tymczasowy dla Bariego. W schronisku jest mu na pewno lepiej niż w miejscu, z którego go zabraliśmy, ale widok tego zrezygnowanego, przerażonego staruszka za kratami łamie nasze serca...Bari to niekłopotliwy, grzeczny piesek, z każdym dniem coraz bardziej przekonuje się do człowieka, chociaż i tak pierwszą reakcją jest przerażenie i stres, z powodu którego siusia pod siebie :-( Wystarczy mu tylko kawałeczek swojego kącika i ręka, która będzie trzymać go za łapkę.
Bo psie łzy palą jak ogień tylko w samotności...
Bari przebywa w schronisku w Świnoujściu.
Kontakt w sprawie adopcji:
Agata 501-140-262
Bari...Gdyby nie dobre serce jednej osoby nic byśmy o nim nie wiedzieli. Dopóki istniała hurtownia i pilnował, był potrzebny. Trzy lata temu hurtownia się zwinęła, zostawiając psa samemu sobie i tylko od czasu do czasu ktoś do niego przychodził. Zostałby zapomnianym psem do końca swojego psiego życia. Kiedy przyjechaliśmy po niego do starej, opuszczonej hurtowni, jego niesamowicie smutne oczy opowiedziały nam wśród naszych łez całą jego historię...
Naszym oczom ukazał się pies...Cokolwiek wydarzyło się w Jego życiu musiało być czymś, co zostawiło w jego serduszku ogromny strach do ludzi. Może dlatego, że przez prawie trzy lata był zupełnie sam? czasem ktoś przyszedł, dał coś do jedzenia i picia, ale nie pogłaskał, nie przytulił, nie pomiział za uszkiem. Naszym oczom ukazała się trzęsąca kupka nieszczęścia, łapki rozjeżdżały się próbując wycofywać się od nas...Bari...przyjechaliśm
Po mnie? Tylko, że ja tak bardzo się was boję...Nie znam dotyku ludzkiej ręki, nie wiem, czego ode mnie chcecie? Mam tutaj budę, zobaczcie, mam. Tylko wiecie, tak bardzo było mi w niej zimno, bo nikt nie zostawił mi nawet kocyka. Było zimno, wilgotno, to dlatego pewnie moje łapki wyglądają tak jak wyglądają. I wiecie, ja dłuższy czas byłem na łańcuchu i pewnie dlatego moje mięśnie zanikły, bo nikt nie biegał ze mną, nikt nie rzucał mi piłeczki ani patyczka. Widziałem zza ogrodzenia jak ludzie tak robią ze swoimi pieskami, ale ze mną nikt. Nikt nigdy wcześniej nie powiadomił nikogo, że żyję w takich warunkach. Ale to nic, ja się nie gniewam, tylko nie podchodźcie za blisko, bo łapki mi się trzęsą ze strachu. Mówicie do mnie czule i szeleścicie czymś w woreczku, a wiecie, ja jednak jestem takim trochę łakomczuszkiem i skoro tak do mnie mówicie, to podejdę. Jestem...Przepraszam, że trzęsę się pod dotykiem waszych rąk, boję się bo już dawno nie widziałem tylu osób. Przepraszam, że posiusiałem się wam w aucie, nie chciałem, ale tak bardzo się bałem :( Wy wszyscy przyszliście do mnie? Do starego, nikomu niepotrzebnego psa? Przecież mnie już wszyscy opuścili...Naprawdę do mnie?
Tak Kochany, przyszliśmy po Ciebie. Przepraszamy, że do schroniska, ale tutaj choć troszkę będzie Ci lepiej, zobaczysz, tu przychodzą Wolontariusze, będą Ciebie głaskać, będą Cię przytulać.
Dowiedzieliśmy się właśnie, że jesteś chory. Że Twoje psie serduszko jest chore i że bez leków do końca życia będzie ciężko. Do tych wszystkich nieszczęść doszło jeszcze to. Ale wierzymy, całym sercem wierzymy, że gdzieś jest na świecie Twój maleńki osobisty kącik. Tylko Twój kocyk, Twoja miseczka i Twoja obróżka. I ręka, która poda potrzebne Tobie lekarstwa. I ramiona, które będą Ciebie tulić do końca Twojego życia.
Kochani, poniżej wrzucam opis diagnostyki Bariego, który przekazała nam nasza niezawodna weterynarz Pani Marta, która po godzinach czekała na nas w dniu, kiedy zabieraliśmy Bariego. Niezbędne było podanie środków uspokajających, ponieważ Bari ze strachu siusiał pod siebie :( To opis wstępnego badania, wyniki krwi, naszego psiaka czeka jeszcze seria dodatkowych badań.
Pies o imieniu Bari to mieszaniec owczarka niemieckiego w wieku ok 11 lat. Został przywieziony przez wolontariuszy schroniska dla zwierząt w Świnoujściu do mojego gabinetu 16.04.2015r. Pies jest w złej kondycji ogólnej, w skali od 1 do 5, daję mu 2.Jest wyniszczony, ma znaczne zaniki mięśniowe na głowie w okolicy skroniowej i ciemieniowej, to samo tyczy się mięśni kończyn. Sierść pozlepiana od brudu i pchlich odchodów, na prawej przedniej kończynie, widoczny ok 2,5x3 cm ziarniniak. Na lewym boku ciała plac wyłysiałej skóry. Gałki oczne zapadnięte i cofnięte w głąb oczodołów, świadczące o odwodnieniu zwierzaka.
Bari, co słusznie zauważyli opiekunowie, ma problemy z oddychaniem. W trakcie badania psa, stwierdziłam, że wynika to z jego wady serca - niedomykalności zastawki dwudzielnej. Wada ta powoduje cofanie się krwi z lewej komory serca do lewego przedsionka, co skutkuje podwyższaniem się ciśnienia krwi, przerostem mięśnia sercowego i zaburzeniami rytmu serca. U tego psa proces jest na tyle zaawansowany, że w pęcherzykach płucnych zaczyna gromadzić się płyn - zaczyna tworzyć się obrzęk płuc. Nie można pozostawić Bariego bez odpowiedniego leczenia, gdyż grozi to poważną niewydolnością krążeniowo-oddechową i w konsekwencji śmiercią.
Pies ma problemy ze wstawaniem, chód jest sztywny, osłabione są odruchy proprioreceptywne. Wiąże się to ze zwyrodnieniami stawów, które z pewnością pogłębiały się, gdy pies trzymany był na łańcuchu.
W czasie wizyty dodatkowo pobraliśmy od Bariego krew do badań kontrolnych, zabezpieczyliśmy go przeciw pchłom i kleszczom, i wyczyściliśmy mu uszy. Z badań krwi wynika, że pies ma podniesione próby wątrobowe, jeden z parametrów- fosfataza zasadowa podwyższony jest 10-krotnie. Taki wzrost ALP może świadczyć nawet o procesach nowotworowych, ale wymaga to dalszej diagnostyki.
lek. wet. Marta Karwan-Zimoląg
Kochani, po raz kolejny, z głębi naszych serc prosimy o choć Dom Tymczasowy dla Bariego. W schronisku jest mu na pewno lepiej niż w miejscu, z którego go zabraliśmy, ale widok tego zrezygnowanego, przerażonego staruszka za kratami łamie nasze serca...Bari to niekłopotliwy, grzeczny piesek, z każdym dniem coraz bardziej przekonuje się do człowieka, chociaż i tak pierwszą reakcją jest przerażenie i stres, z powodu którego siusia pod siebie :-( Wystarczy mu tylko kawałeczek swojego kącika i ręka, która będzie trzymać go za łapkę.
Bo psie łzy palą jak ogień tylko w samotności...
Bari przebywa w schronisku w Świnoujściu.
Kontakt w sprawie adopcji:
Agata 501-140-262
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz