środa, 24 września 2014

Interwencja

Wczorajsze popołudnie ja, Beata i Ewka spędziłyśmy na ulicy Brynowskiej, gdzie lokatorzy opiekujący się wolno żyjącymi kotami poprosili nas o interwencję. Na miejscu okazało się, iż koty nie są leczone i nie są wysterylizowane. Zaapelowaliśmy do tych osób, iż podstawą opieki na wolno żyjącym kotem w mieście jest jego sterylizacja / kastracja. Dzięki temu zabiegowi koty nie rozmnażają się na potęgę, unikamy widoku małych, często chorych kotów oraz przedłużamy życie naszym podopiecznym, nie wspominając już o przykrym zapachu, które pozostawiają kocury znacząc teren. Każdy "karmiciel" powinien wziąć odpowiedzialność za swojego podopiecznego kota i wysterylizować go, a nie ograniczać się wyłącznie do karmienia zwierząt. Nasza Ewka nie patrząc na lokatorów postanowiła sama spróbować wyłapać koty na klatkę - łapkę i trzymamy za nią kciuki, by się udało. I tutaj mój kolejny apel do "karmicieli" - bez Waszego zaangażowania w akcję łapania kotów jest ona często bezskuteczna, jesteśmy dla kotów obce i nawet nie chcą podejść, a Was znają, mają zaufanie, co znacznie ułatwia złapanie kota. Proszę nie przerzucać tej akcji na wolontariuszy, którzy chętnie pożyczą klatkę, zawiozą kota do lecznicy, a fundacja opłaci potrzebne wydatki, ale wzbudzenie zaufania kota zajmie im co najmniej tydzień!
Apeluję również do opiekunów kotów, by nie zostawiali nadmiernej ilości jedzenia, powoduje to koncentrację w tym miejscu innych stworzeń - gryzoni i ptaków, co denerwuje innych lokatorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz