czwartek, 27 sierpnia 2015

No i wyrwalam sie z glebi puszczy, gdzie nie ma zadnej cywilizacji...procz sms-ow od Lidki, zeby podzielic sie z Wami moja nieopisana radoscia! wtajemniczona juz przed wyjazdem w to, co sie szykuje, trzymalam wczoraj z Lidzia goraca linie od popoludnia do polnocy i dzieki niej bylam stale na biezaco poinformowana w sytuacji.
Kochani, historia Marlisia jest dowodem na to, ze nie ma wydarzen beznadziejnych, ze kazdy pies ma szanse na dom, musi jedynie TRAFIC SWOJ NA SWEGO! do Marleya usmiechnelo sie szczescie: ma wspanialych, troskliwych opiekunow i swoj wlasny dom!
Prosze, klikajcie na inne bidy, o ktorych szczescie na razie zapomina... ONO CHOWA SIE TAKZE TROCHE W WASZYCH REKACH! Klikajcie na Tutka, Tulipana, na wspanialego Regusia. One tez zasluguja na swoje szczescie!
Dziekuje Siostrzycom, ktore z takim uporem, dzien po dniu, miesiac po miesiacu i rok po roku wyprowadzaly Marleya na wirtualne spacerki. Trzmajcie tak dalej, a nastepny psiak znajdzie swoj dom!
Dziekuje tez Lidce, Lidusi za milosc i zacieta, uparta walke o Marleya i wiele innych psiakow.
Dziekuje pani Ewie, ktora przez ponad 2 lata "matkowala" Marlisiowi i wszystkim osobom, ktorych finansowa pomoc umozliwila jego pobyt w hoteliku.
Dziekuje ludziom Marleya za serce, za odwage, za czlowieczenstwo.
Jestescie wspaniali!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz