środa, 26 sierpnia 2015

Wspaniałe wieści - Okonta adoptowana ! Emotikon smile
Wreszcie możemy się pochwalić, że nasza "nietypowa" i nie łatwa podopieczna w środe pojechała do nowego domu. Okonta od momentu kiedy trafiła do schroniska wzbudzała strach wśród pracowników i wolontariuszy. Od początku była kłębem agresji pomieszanego ze strachem. Zapewne za tym wszystkim stały zdarzenia z przeszłości. Po kwarantannie Okona trafiła do boksu bytowego z drugim psem ( również z podobną przeszłością Młodziakiem). Młodziak to olbrzymi pies który w przeszłości zachowywał się podobnie do suczki. Doskonale pamiętam dzień w którym pierwszy raz weszłam do boksu gdzie przebywały obydwa psy. Wpuściły mnie do środka jednak po chwili kiedy usiadłam pod ścianą Okonta wystartowała do mnie z zębami i wtedy zdarzylo się coś naprawdę nieprawdodobnego - Młodziak wskoczył mi na kolana i zaczął warczeć na koleżankę. Prawdopodobnie dzięki temu nie zostałam dotkliwie pogryziona. Wspólną decyzją dla bezpieczeństwa pracowników i wolontariuszy Okonta została przeniesniona na boksy N, gdzie zamieszkała sama. Zaczeła się regularna praca z tą suczką. Nie było jednak łatwo, Okonta nadal wykazywała sporo agresji. Jednak po jakimś czasie zaakceptowała dwójkę wolontariuszy, którzy zaczeli z nią wychodzić. Suczka nam zaufała i w stosunku do nas zachowywała się wzorowo nadal jednak nie wpuszczała do boksu nikogo innego. Pewnego dnia do schroniska przyjechał starszy Pan który upodobał sobie ponad wszystko Okontę i z uporem chciał zabrać ja do domu. Były wakacje wolontariuszy którzy się nią zajmowali nie było w Lublinie, a Pan nadal dzwonił, nadal przyjeżdżał żeby tylko przez chwilę popatrzeć się na nią przez kraty. W końcu opiekunowie Okonty wrócili do Lublina udało się spotkać i porozmawiać z Panem - który mimo wysłuchania całej historii nadal upierał się przy adopcji. Szczerze mówiąc byliśmy dość sceptycznie nastawieni do tej sprawy zwłaszcza, że suczka jeszcze do końca nie nadawała się do adopcji, mogła zaatakować człowieka w każdej chwili. Kiedy jednak wyprowadziliśmy ja na pierwszy spacer z potencjalnym nowym właścicielem okazało się, że obie strony faktycznie bardzo się polubiły od pierwszego wejrzenia. Okonta spacerując z nowym "panem" wyglądała na bardzo szczęśliwą i to samo tyczyło się drugiej strony. Dziś już 4 dzień suczka jest w nowym domu, jest szczęśliwa i podobno nie sprawia problemów - oby tak zostało ! Emotikon smile

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz