Niewidome psy z lubelskiego schroniska. Spójrz głębiej, pomóż im znaleźć kochające domy!
W naszym lubelskim schronisku mamy kilka psów szczególnych. Wiele osób przewija się między boksami szukając psa do adopcji, jednak niewidome psy są przez nich niezauważalne…
Nie wiem, czy życie bez wzroku jest trudne dla człowieka. Nigdy nie miałam okazji porozmawiać z taką osobą. Dość często jednak zdarza nam się przebywać wśród niewidomych psów. I co do nich, jednego jestem pewna. One widzą - widzą nosem, widzą uszami, widzą całym ciałem. Im brak tak nieistotnego zmysłu jakim jest wzrok nie sprawia problemu.
SUMAK jest lekko „zakręcony”, co wynika bardziej z jego charakteru, niż ślepoty. Puszczony luzem biega to tu, to tam, jakby chciał zakodować w pamięci jak najwięcej zapachów, które napotyka na swojej drodze. Jakby był zaskoczony liczbą bodźców z którymi ma do czynienia po wyjściu z boksu.
LARA, która straciła wzrok z powodu nieleczonej cukrzycy bawi się jak szczeniak. Zabrana na spacer radośnie maszeruje jakby delektując się każdą chwilą, trawą pod łapkami, podmuchami wiatru. Mimo, że straciła wzrok będąc już dorosłym psem, zdaje się, że nie przeszkadza jej taki stan rzeczy. Wystarczy jej ogrom zapachów dookoła i otaczające ją odgłosy świata.
OPAL, gdyby nie wygląd jego oczu nikt by nie powiedział, że ten pies jest niewidomy. Przesympatyczny pies dla którego najważniejszy jest kontakt z człowiekiem. To świetny przykład tego, że pies częściowo niepełnosprawny świetnie sobie radzi mając do dyspozycji inne zmysły.
ETNA, tylko częściowo nie widzi- nie ma jednego oka, już taka trafiła do schroniska. Nie znamy jej historii ale patrząc na Etne, ta sunia musiała doświadczyć dużo przykrych rzeczy-jest apatyczna, smutna, bojaźliwa. Nie przepada też za pieszczotami, właściwie jest to jej obojętne ale jak każdy pies potrzebuje domu i swojego człowieka. Brak oka zupełnie jej w niczym nie przeszkadza.
Pies nie potrzebuje wzroku. Gdy patrzę na naszych niewidomych podopiecznych uśmiecham się, bo wiem, że nie dzieje im się krzywda. Że nie czują się „niekompletne” z powodu swojej niepełnosprawności. Zastanawiam się, czy wśród psów powinno obowiązywać w ogóle słowo „niepełnosprawność” w odniesieniu do zmysłu wzroku. Bo wiem, że te stworzenia świetnie sobie radzą bez niego. Nie czują się z tego powodu ułomne i biorą życie jakim jest – ze wszystkimi zapachami, wonią ciepłego posiłku przygotowanego przez człowieka, bodźcami, dotykiem jego ciepłej dłoni na ich grzbiecie, dźwiękami, głosem ukochanego opiekuna. Przeżywają życie w całej jego okazałości. Do tego nie potrzebny jest im wzrok. Do tego potrzebują domu i człowieka, który da im szansę poczuć to wszystko. Który pozwoli im zobaczyć swoje serce ich sercem.
Czy to zatem one są niewidome, czy może ludzie? Ludzie, którzy przychodzą do schroniska w celu adopcji psa, niewidzący tych cudownych istot patrzących na świat innymi zmysłami.
WAMPIR, ZENEK, FABIO, LUKIER - ADOPTOWANE
W naszym lubelskim schronisku mamy kilka psów szczególnych. Wiele osób przewija się między boksami szukając psa do adopcji, jednak niewidome psy są przez nich niezauważalne…
Nie wiem, czy życie bez wzroku jest trudne dla człowieka. Nigdy nie miałam okazji porozmawiać z taką osobą. Dość często jednak zdarza nam się przebywać wśród niewidomych psów. I co do nich, jednego jestem pewna. One widzą - widzą nosem, widzą uszami, widzą całym ciałem. Im brak tak nieistotnego zmysłu jakim jest wzrok nie sprawia problemu.
SUMAK jest lekko „zakręcony”, co wynika bardziej z jego charakteru, niż ślepoty. Puszczony luzem biega to tu, to tam, jakby chciał zakodować w pamięci jak najwięcej zapachów, które napotyka na swojej drodze. Jakby był zaskoczony liczbą bodźców z którymi ma do czynienia po wyjściu z boksu.
LARA, która straciła wzrok z powodu nieleczonej cukrzycy bawi się jak szczeniak. Zabrana na spacer radośnie maszeruje jakby delektując się każdą chwilą, trawą pod łapkami, podmuchami wiatru. Mimo, że straciła wzrok będąc już dorosłym psem, zdaje się, że nie przeszkadza jej taki stan rzeczy. Wystarczy jej ogrom zapachów dookoła i otaczające ją odgłosy świata.
OPAL, gdyby nie wygląd jego oczu nikt by nie powiedział, że ten pies jest niewidomy. Przesympatyczny pies dla którego najważniejszy jest kontakt z człowiekiem. To świetny przykład tego, że pies częściowo niepełnosprawny świetnie sobie radzi mając do dyspozycji inne zmysły.
ETNA, tylko częściowo nie widzi- nie ma jednego oka, już taka trafiła do schroniska. Nie znamy jej historii ale patrząc na Etne, ta sunia musiała doświadczyć dużo przykrych rzeczy-jest apatyczna, smutna, bojaźliwa. Nie przepada też za pieszczotami, właściwie jest to jej obojętne ale jak każdy pies potrzebuje domu i swojego człowieka. Brak oka zupełnie jej w niczym nie przeszkadza.
Pies nie potrzebuje wzroku. Gdy patrzę na naszych niewidomych podopiecznych uśmiecham się, bo wiem, że nie dzieje im się krzywda. Że nie czują się „niekompletne” z powodu swojej niepełnosprawności. Zastanawiam się, czy wśród psów powinno obowiązywać w ogóle słowo „niepełnosprawność” w odniesieniu do zmysłu wzroku. Bo wiem, że te stworzenia świetnie sobie radzą bez niego. Nie czują się z tego powodu ułomne i biorą życie jakim jest – ze wszystkimi zapachami, wonią ciepłego posiłku przygotowanego przez człowieka, bodźcami, dotykiem jego ciepłej dłoni na ich grzbiecie, dźwiękami, głosem ukochanego opiekuna. Przeżywają życie w całej jego okazałości. Do tego nie potrzebny jest im wzrok. Do tego potrzebują domu i człowieka, który da im szansę poczuć to wszystko. Który pozwoli im zobaczyć swoje serce ich sercem.
Czy to zatem one są niewidome, czy może ludzie? Ludzie, którzy przychodzą do schroniska w celu adopcji psa, niewidzący tych cudownych istot patrzących na świat innymi zmysłami.
WAMPIR, ZENEK, FABIO, LUKIER - ADOPTOWANE
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz