Witam, nazywam się Borys:)
Jak widać po moim pyszczku, jestem już troszkę starszym pieskiem. Mimo to uwielbiam wychodzić na spacery. Może dlatego, że to jedyny kontakt z człowiekiem, jaki znam. Niektórzy ludzie mówią, że nie cierpią się przeprowadzać. Ja już sam nie wiem... Mieszkam w schronisku prawie całe swoje życie. W Przylasku mieszkam od początku jego istnienia (taki ze mnie weteran!) i wszystkich tam znam: poznaję każdą panią i każdą tak samo lubię:) (z resztą ja lubię wszystkich). Do Przylaska przyjechałem już jednak z Dłużyny, gdzie również czekałem czekałem, ale nikt mnie nie wziął. Chętnie przeprowadziłbym się raz jeszcze, ale już nie do innego schroniska, tylko do domu.... Własnego, z kanapą, lodówką i innymi super rzeczami:) Mogę jeszcze troszkę poczekać. Czekałem tyle, to mogę jeszcze chwilkę - tylko nie za długo, proooszę:( Pani ze schroniska zastanawia się, dlaczego nikt mnie nie chce skoro jestem taki fajny. Nie wiem, czy jestem fajny, ale czekanie to męczące zajęcie. W tym czasie mógłbym już sto razy pobiegać na spacerze i ucałować kogoś po całej twarzy:) To takie marnotrawienie czasu! Jestem silnym chłopakiem, na spacerach jestem jednak grzeczny (chyba, że skusi mnie jakiś wyjątkowy zapach:)). Kiedy przyjedziesz do Schronisko Przylasek nie zwracaj uwagi na mój lekko siwy pyszczek, na długi staż w schronisku. Zwróć uwagę na serduszko - mam je naprawdę wielkie i czekam cierpliwie, aby Ci je podarować. A ja wciąż czekam. Podobno na najlepsze czeka się najdłużej:) Przyjacielu, jeśli nie możesz mnie adoptować - weź mnie na spacer, będzie super, obiecuję:) Zdjęcie mam niestety tylko z jakąś panią, ponieważ sam nie chciałem pozować... Kto lubi być sam na zdjęciu?! Zdjęcie zrobiła pani fotograf Sylwia Trzcińska Emotikon heart
Jak widać po moim pyszczku, jestem już troszkę starszym pieskiem. Mimo to uwielbiam wychodzić na spacery. Może dlatego, że to jedyny kontakt z człowiekiem, jaki znam. Niektórzy ludzie mówią, że nie cierpią się przeprowadzać. Ja już sam nie wiem... Mieszkam w schronisku prawie całe swoje życie. W Przylasku mieszkam od początku jego istnienia (taki ze mnie weteran!) i wszystkich tam znam: poznaję każdą panią i każdą tak samo lubię:) (z resztą ja lubię wszystkich). Do Przylaska przyjechałem już jednak z Dłużyny, gdzie również czekałem czekałem, ale nikt mnie nie wziął. Chętnie przeprowadziłbym się raz jeszcze, ale już nie do innego schroniska, tylko do domu.... Własnego, z kanapą, lodówką i innymi super rzeczami:) Mogę jeszcze troszkę poczekać. Czekałem tyle, to mogę jeszcze chwilkę - tylko nie za długo, proooszę:( Pani ze schroniska zastanawia się, dlaczego nikt mnie nie chce skoro jestem taki fajny. Nie wiem, czy jestem fajny, ale czekanie to męczące zajęcie. W tym czasie mógłbym już sto razy pobiegać na spacerze i ucałować kogoś po całej twarzy:) To takie marnotrawienie czasu! Jestem silnym chłopakiem, na spacerach jestem jednak grzeczny (chyba, że skusi mnie jakiś wyjątkowy zapach:)). Kiedy przyjedziesz do Schronisko Przylasek nie zwracaj uwagi na mój lekko siwy pyszczek, na długi staż w schronisku. Zwróć uwagę na serduszko - mam je naprawdę wielkie i czekam cierpliwie, aby Ci je podarować. A ja wciąż czekam. Podobno na najlepsze czeka się najdłużej:) Przyjacielu, jeśli nie możesz mnie adoptować - weź mnie na spacer, będzie super, obiecuję:) Zdjęcie mam niestety tylko z jakąś panią, ponieważ sam nie chciałem pozować... Kto lubi być sam na zdjęciu?! Zdjęcie zrobiła pani fotograf Sylwia Trzcińska Emotikon heart

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz