czwartek, 2 października 2014

Wieści o naszej szóstce maluchów. W przychodni, do której trafiły zostały zaledwie kilka dni.
Musieliśmy je zabrać z powodu braków kadrowych przychodni - zwyczajnie jedna osoba nie wyrabiała w opiece nad 6 malcami.
I tu zonk. Obdzwoniłyśmy ok 10 przychodni całodobowych, NIKT nie chciał ich przyjąć! To jakiś paradoks, człowiek chce zapłacić
za usługę, ale nikt nie chce zarobić! Przychodnia musiała być całodobowa, ponieważ nikt nie chciał się podjąć prywatnie takiej opieki,
czyli karmienia i masowania malców co 2-3 h. W końcu wylądowały w przychodni, gdzie doba kosztuje 77zł. Miło, prawda? Do tego dochodzą
koszty mleka (jedną puszkę dostały w prezencie od taty Amci  plus wszystko to, co jeszcze trzeba przy nich zrobić.
Sytuacja jest patowa, mówiąc delikatnie, ponieważ kociaki muszą zostać w lecznicy do momentu kiedy zaczną same jeść. Czyli nie prędko. A i wtedy nie za bardzo mamy co z nimi zrobić 

Zdjęcie: Wieści o naszej szóstce maluchów. W przychodni, do której trafiły zostały zaledwie kilka dni.
Musieliśmy je zabrać z powodu braków kadrowych przychodni - zwyczajnie jedna osoba nie wyrabiała w opiece nad 6 malcami.
I tu zonk. Obdzwoniłyśmy ok 10 przychodni całodobowych, NIKT nie chciał ich przyjąć! To jakiś paradoks, człowiek chce zapłacić
za usługę, ale nikt nie chce zarobić! Przychodnia musiała być całodobowa, ponieważ nikt nie chciał się podjąć prywatnie takiej opieki,
czyli karmienia i masowania malców co 2-3 h. W końcu wylądowały w przychodni, gdzie doba kosztuje 77zł. Miło, prawda? Do tego dochodzą
koszty mleka (jedną puszkę dostały w prezencie od taty Amci :) plus wszystko to, co jeszcze trzeba przy nich zrobić.
Sytuacja jest patowa, mówiąc delikatnie, ponieważ kociaki muszą zostać w lecznicy do momentu kiedy zaczną same jeść. Czyli nie prędko. A i wtedy nie za bardzo mamy co z nimi zrobić :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz