MIŁOŚĆ, KTÓRA BOLI, CZYLI JAK TO ROBIĄ KOTY
Tekst: dr n.wet. Sybilla Berwid
Magazyn KOCIE SPRAWY - nr 52 luty 2007
Magazyn KOCIE SPRAWY - nr 52 luty 2007
Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jak skomplikowanym procesem jest rozmnażanie u kotów. No cóż wydaje się, że jaki kot jest każdy widzi, a na co drugim rogu, szczególnie na wiosnę, wylegają małe kocięta. Z problemem tym stykamy się dopiero, gdy nasz pupil „dorasta" i zaczyna okazywać swoją gotowość do przedłużenia ciągłości gatunku. Bywa to często bolesne - zarówno dla kota jak i właściciela.
Zacznijmy od tego, że czas pojawienia się objawów „gotowości" jest różny dla kotów i kotek. Podczas gdy u młodego kawalera możemy się spodziewać objawów od 6 miesiąca do nawet ukończenia roku, u kociej panny pierwsza ruja pojawia się pierwszej wiosny od osiągnięcia dojrzałości, co może nas czasem zaskoczyć nawet w 4 miesiącu jej życia. Na szczęście średnia u kotek to około pół roku do roku i przeważnie w tym terminie poszukują miłości.
Skąd wzięło się „marcowanie się" kotów? Nazwa bierze się z natury - większość zwierząt wybiera późną zimę lub wczesną wiosnę na okres godów, aby po okresie ciąży (w przypadku kota domowego jakieś 65 dni) w najbardziej sprzyjających okolicznościach przyrody wydać na świat potomstwo. Tak, więc „marcowanie się" kotów jest związane z pewną sezonowością, jednak wcale nie oznacza to, że nasz domowy tygrys skorzysta z kalendarza zanim urządzi nam „koci koncert". Koty trzymane wyłącznie w domu, nie wychodzące nawet na balkon, często mają rozregulowany zegar biologiczny i ich wyczucie sezonowości wiąże się ze środowiskiem, które je otacza - włączonym kaloryferem, zwiększoną suchością powietrza, a nawet lampą świecącą do późnego wieczora. To właśnie te elementy naszego życia, mogą zaburzać delikatne sygnały płynące z natury do naszego kota....I trudno się dziwić, że często „wiosna" w bloku zaczyna się dużo wcześniej niż na dworze!
Chyba najmniej przyjemnym przeżyciem jest przyjście do domu i stwierdzenie, że coś „strasznie śmierdzi." Niestety ku naszemu przerażeniu może się okazać (zależnie od stopnia ekspansywności naszego kocurka), że zapach rozprzestrzenia się z futryn drzwiowych, oraz słupka przy oknie balkonowym, a może zdarzyć się, że nawet przy wejściu do kuchni - gdy jest to ważne pomieszczenie dla kota...a przeważnie jest. Na szczęście, jeśli kot ma pewną pozycję w naszej rodzinie to znaczenie terenu nie będzie zbyt intensywne.
Bardziej uciążliwe są ciągłe próby ucieczki naszego niedoszłego amanta, szczególnie niebezpieczne, gdy wypuszczamy go na balkon skąd łatwo już wykonać desant, niestety w wielu przypadkach prosto do pyska miejscowego brytana zamiast w ramiona ukochanej pręguski. Często też raczeni jesteśmy koncertami, czasem tzw. „kocia muzyka" osiągająca punkt kulminacyjny nad ranem, rzadko cieszy właścicieli wirtuoza nie mówiąc o sąsiadach, mających bardziej wyrafinowane gusta muzyczne. Nasz „zakochany kocur" tym intensywniej będzie nam dokuczał, im większe jest prawdopodobieństwo, wyczuwania przez niego innych kotów znajdujących się poza naszym mieszkaniem.
Cóż, jak sobie radzić? Pilnować żeby nasz kot nie uciekł tym bardziej, że nawet koty regularnie wychodzące często przepadają jak „kamień w wodę" na takich miłosnych wycieczkach. Zapewnić naszemu kotu spokó. Niestety on tym samym nam nie odpłaci, i nie przejmować się, jeśli zmniejszy się apetyt. Jeżeli nasz kot nie znaczy terenu danej wiosny, to wcale nie świadczy, że nigdy nie zaznaczy naszej ulubionej kanapy, materaca czy buta. Dlatego w przypadku kotów nie hodowlanych, należy zdecydować się na kastrację i umówić z lekarzem prowadzącym na zabieg zaraz po zaobserwowaniu objawów osiągnięcia dojrzałości płciowej. Wcześniej wykonywane zabiegi, szczególnie gdy kot nie zakończył wzrostu, mogą mieć niebagatelny wpływ na problemy z nie trzymaniem moczu oraz metabolizmem zwierzęcia.
Wiele osób decyduje się na kotkę właśnie, po to aby uniknąć w okresie dojrzewania szoku zapachowego. Jakimż zaskoczeniem okazuje się, że nawet najspokojniejsze kocie królewny, potrafią wydać z siebie podczas nawoływania wrzaski z intensywnością syreny alarmowej, rozdzierając tym samym właścicielowi serce - a niektórym przy okazji i szaty. Kotki spokojne - zamieniają się we wcielone diablice, a kotki dzikie chowają się w najdalszych kątach gdzie zawodzą sobie pod nosem, co gorsza trwać to może nawet dwa tygodnie. Najłatwiejsze do zaobserwowania zachowanie jest związane z przypadaniem kotki do ziemi, z tyłem ciała lekko uniesionym, ogonem przesuniętym na bok, a łebkiem odchylonym lekko do tyłu. Tej ciekawej pozycji towarzyszy rytmiczne przebieranie tylnymi łapkami (takie tupotanie) oraz głośne nawoływanie. Właściwie przerwać ten rytuał może tylko kocur (ale zdarza się też, że koty kastrowane nie zatracają pomimo zabiegu instynktu), który przerywa niemal permanentną gehennę, dość krótkim, acz skutecznym aktem kopulacyjnym. Jeżeli akt ten nie kończy się jednak zapłodnieniem....to należy za jakieś 2-3 tygodnie spodziewać się powtórki z rozrywki i tak niestety może to trwać w kółko. Wiele kotek wchodzi w tzw. ruję permanentną, co może mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje dla ich zdrowia. Dlatego zaraz po zakończeniu rozwoju osobniczego (większość lekarzy sugeruje okres około roku), powinniśmy umówić się na zabieg sterylizacji kotki, jeśli nie jest to zwierze hodowlane Będzie tak zdrowiej i dla nas i dla kotki.
Tak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że koteczki są takie grzeczniutkie w rui, że tak sobie tylko miauczą....Ale to tylko pozory. Oprócz namolnego wylizywanie siebie, a czasem też właściciela (warto zrezygnować z wszelkich kremów, bo nadwerężymy lizusowi wątrobę), niestety zdarza się, że kotka znaczy teren. Oczywiście jest to mała porcja moczu, ale proszę mi wierzyć - przeważnie zdeponowana na tyle skutecznie, żeby doprowadzić właściciela do szału. Chyba najulubieńszym miejscem jest środek kołdry, materaca, poduszka czy kanapa. Należy wtedy sprawdzić czy ma dość czysto w kuwecie. Badania potwierdzają, że codzienne sprzątanie u kotek w rui zmniejszyło oddawanie moczu poza kuwetą o ponad połowę pomaga również wystawienie kilku chwilowych, zapasowych kuwet - mogą to być pudełka z piaskiem - w innych pokojach. Nabycie nowego posłania, najlepiej z misiem w środku i umieszczenie go w zacisznym miejscu mieszkania, blisko kaloryfera też może nam pomóc w okiełznaniu zewu natury. Jednak musimy pamiętać, że stan ten nie jest dla naszej kotki przyjemny i że ją to też męczy, a także że bez interwencji lekarza weterynarii stan ten może trwać prawie w nieskończoność, a tak właściwie to do wycieńczenia nerwowego kotki lub jej właścicieli...
Jak widać w okresie godowym i koty i kotki mają się czym pochwalić. Parę słów jeszcze może o właścicielach, których najłatwiej rozpoznać w tym okresie po podkrążonych oczach, rozkojarzonej uwadze i koszuli założonej przeważnie na lewą stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz