środa, 28 stycznia 2015

W miejscu gdzie karmię kociaka bez ogona znalazłam rozjechanego kociaka szedł do jedzenie lub wracał wtedy musiał wpaść pod samochód sama miazga i błoto widać było tylko tylne łapki i ogon wyraźnie boję się, że to szaraczek który bytował koło fabryki czekolady nie widziałam go w poprzednią niedzielę i teraz też go nie było a to do niego nie podobne zawsze koczuje w okolicach wiaduktu choć tak naprawdę kręci się po całym porcie ale w porze karmienia zawsze czekał. Został wywalony koło portu w sierpniu 2010 roku i od tego czasu go karmiłam nie był kastratem może źle, że go nie wykastrowałam siedział by na miejscu. Oby wrócił .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz