środa, 25 marca 2015

[Rozmiar: 75340 bajtów]


Minęło troszkę czasu, pewnego dnia pojechałam do pracy i usłyszałam od koleżanek historyjkę jak to jedna z pacjentek (pracuję w szpitalu psychiatrycznym) złapała na terenie kociaka i miała go w szafie. Na szczęście sanitariusz w nocy go usłyszał, no ale żeby nie było za pięknie kociak wylądował na dworze i został zostawiony sam sobie. Obok budynku ruchliwa szosa, za budynkiem nasza suka Perła która jest na uwięzi dlatego m.in. że kłusownik z niej straszny i kociaka zjadłaby w sekundę. 

Na szczęście maluch schował się za śmietnikiem i udało mi się go złapać.

Ten kociak to Karmelek.
Trafił do nas w środę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz