Nie ma bata, to musi być brat naszego Karmelka.
Oba kociaki są rude, w tym samym wieku, pojawiły się niespodziewanie w okolicy mojej pracy - a to miejsce dość specyficzne, tam się pojawiają kociaki jedynie podrzucone.
Kotek w okolicy jak na lekarstwo, żadnego rudego kota. Zresztą, widywałabym je wcześniej gdyby były miejscowe.
Oba maluchy są niezwykle przyjazne, ufne, miziaste.
Widać że wcześniej nie zaznały wiele złego do czasu gdy podrosły i ktoś postanowił że czas się pozbyć kłopotu.
A wtedy dobre czasy się skończyły. Oba kociaki były wycieńczone bardzo, po najedzeniu się w domu każdy z nich padał i spał jak zabity dobę niemalże. Karmelek był pogryziony przez psa, mial dwa wielkie ropnie, jeden naprawdę głęboki.
Irysek był wymazany jakąś dziwną substancją na pyszczku i łapkach.
Oba były strasznie spragnione i głodne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz