Ta kocia historia nie ma niestety dobrego zakończenia :(
Przynajmniej w połowie - bo Irysek ma się dobrze i jest zdrowy, szczęśliwy, pełen życia.
3 sierpinia 2010 r. Karmelek umarł na FIP.
Zachorował, a raczej objawy pokazały się troszkę więcej niż dwa tygodnie wcześniej. Możliwe że już były wcześniej ale w tym okresie panowały straszliwe upały i wszystkie nasze koty leżały dzień i noc plackiem, mało jadły i prawie się nie ruszały. Niestety, nagle zobaczyliśmy że Karmelkowi bardzo, z dnia na dzień dosłownie, mocno powiększył się brzuszek. Wizyta u naszej pani doktor nie dawała wielkich nadziei - w brzuszku był bardzo charakterystyczny płyn, badania krwi tylko potwierdziły diagnozę, Karmelek praktycznie wcale nie reagował na leczenie paliatywne i dwa tygodnie później odeszedł od nas.
Przynajmniej w połowie - bo Irysek ma się dobrze i jest zdrowy, szczęśliwy, pełen życia.
3 sierpinia 2010 r. Karmelek umarł na FIP.
Zachorował, a raczej objawy pokazały się troszkę więcej niż dwa tygodnie wcześniej. Możliwe że już były wcześniej ale w tym okresie panowały straszliwe upały i wszystkie nasze koty leżały dzień i noc plackiem, mało jadły i prawie się nie ruszały. Niestety, nagle zobaczyliśmy że Karmelkowi bardzo, z dnia na dzień dosłownie, mocno powiększył się brzuszek. Wizyta u naszej pani doktor nie dawała wielkich nadziei - w brzuszku był bardzo charakterystyczny płyn, badania krwi tylko potwierdziły diagnozę, Karmelek praktycznie wcale nie reagował na leczenie paliatywne i dwa tygodnie później odeszedł od nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz