środa, 21 października 2015

Z Bazylią (K267/15) nie najlepiej... wciąż jakby balansuje na cienkiej linii nad przepaścią, pogrążona w świecie swoich humorów. To taka krucha laleczka, która bardzo źle znosi pobyt w schronisku, obecność innych kotów. Zestresowana, bezsilna złości się często, jakby chciała powiedzieć: zostawcie mnie wszyscy. Przeżywa; emocji u niej pełen wachlarz. Czasem czułość, czasem gniew, czasem strach, a nawet rezygnacja. Nie radzi sobie na kociarni, potrzebuje spokoju, harmonii, ładu. Człowieka na wyłączność, który będzie zapewniał ją o jej wyjątkowości i dowodził swoich uczuć, walczył o względy. Potrzebuje miłości, którą będzie mogła odwzajemnić. Akceptacji i wyrozumiałości dla jej dość trudnej osobowości; to kotka humorzasta, taka mała mi, która tupnie nogą i postawi na swoim, nierzadko pokazując pazurki. Jednak tutaj, w schronisku... wszystko jest nie tak. Stąd nerwowość Bazylki. Nie ma własnego człowieka, ani powodów do uśmiechu, nie ma dla kogo tupnąć łapka. I jeszcze wokół tyle kotów, które tak bardzo wyprowadzają ją z równowagi. Bazylia smutnieje, denerwuje się. Odwraca od ludzi, zła, zniecierpliwiona... 'nie chcesz mnie wziąć? To idź sobie' - mówi. Fuka, jeży się. A odwiedzający kociarnię odchodzi... Bazylia w nowym domu bez kotów ma szansę złagodnieć, otworzyć się. Trzeba tylko podnieść z ziemi rzuconą u stóp rękawicę, podjąć wyzwanie, dać szansę.
Bazylia - kot z charakterem, temperamentny. W głębi serca krucha laleczka, która potrzebuje opieki, rąk, które będą chciały o nią dbać, i serca, które będzie kochać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz