Nasza przygoda z kotami, rozpoczęła się gdy przeprowadziliśmy sie do nowego domu, gdzie oprócz nas i psów przyszło nam dzielić dom z myszami. Z całkiem sporą ilością myszy. To był pierwszy impuls, gdy pomyśleliśmy o kocie. My, wieloletni psiarze. Traf chciał, że zupełnie przypadkowo dowiedziałem się o zamiarze utopienia 5 małych kociaków. Od słów do czynów i kociaki znalazły szczęśliwe domy, a jedna kotka została przygarnięta przez nas. W ten zupełnie niespodziewany sposób powiększyliśmy rodzinę o kolejne zwierze - dachowca - Nikitę.
Do tej pory głównymi i jedynymi przedstawicielami zwierząt w naszym domu były labradory.
Nikita trafiła do nas gdy miała 4 tygodnie, (nasze kociaki opuszczają dom i nas gdy mają 12 tygodni), była mała i przerażona. Jednak szybko doszła do siebie. Tak się przydarzyło, że akurat dwie nasze sunie spodziewały się szczeniaczków. Co jest świetne u labradorów, to wielkie serce. Nie tylko nie były zazdrosnę o małego kociaka, ale także karmiły ją swoim mlekiem. Tak więc Nikitka, wychowana z psami i karmiona ich mlekiem myśląc pewnie że jest psem, chodzi razem z nami na wspólne spacery.
Chcąc sie więcej dowiedzieć o kotach, zaczeliśmy bywać na kocich wystawach, podpytywaliśmy kocich hodowców. I tak nam wpadła w oko jedna szczególna rasa. Niebieski Brytyjski Krotkowłosy...
Ciekawe połączenie. Potem okazało się że mogą być liliowe, czekoladowe etc. Byliśmy już jednak zakochani w tej rasie. Nikitka z uwagi na to że opuszczała dom, została oczywiście wysterylizowana. Nam się jednak zamarzyła gromadka brykających kociąt. Niebieskich, brytyjskich, brykających kociąt.
Takim to sposobem powiększyliśmy rodzinę o niebieską kotkę - ICE Apus*PL w domu zwaną po prostu Blusia, a w chwili obecnej mamy takżę niebieskiego urwisa ATENĘ Apogeum*PL.
Do tej pory głównymi i jedynymi przedstawicielami zwierząt w naszym domu były labradory.
Nikita trafiła do nas gdy miała 4 tygodnie, (nasze kociaki opuszczają dom i nas gdy mają 12 tygodni), była mała i przerażona. Jednak szybko doszła do siebie. Tak się przydarzyło, że akurat dwie nasze sunie spodziewały się szczeniaczków. Co jest świetne u labradorów, to wielkie serce. Nie tylko nie były zazdrosnę o małego kociaka, ale także karmiły ją swoim mlekiem. Tak więc Nikitka, wychowana z psami i karmiona ich mlekiem myśląc pewnie że jest psem, chodzi razem z nami na wspólne spacery.
Chcąc sie więcej dowiedzieć o kotach, zaczeliśmy bywać na kocich wystawach, podpytywaliśmy kocich hodowców. I tak nam wpadła w oko jedna szczególna rasa. Niebieski Brytyjski Krotkowłosy...
Ciekawe połączenie. Potem okazało się że mogą być liliowe, czekoladowe etc. Byliśmy już jednak zakochani w tej rasie. Nikitka z uwagi na to że opuszczała dom, została oczywiście wysterylizowana. Nam się jednak zamarzyła gromadka brykających kociąt. Niebieskich, brytyjskich, brykających kociąt.
Takim to sposobem powiększyliśmy rodzinę o niebieską kotkę -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz