Dziś przedstawiamy drugą część artykułu odnośnie cyklu dobowego naszych kocich podopiecznych. Dowiemy się, jak obserwowana kotka spędziła kolejną część swojego dnia. Część pierwszą można zobaczyć tutaj.
Jeśli już mowa o pielęgnacji, z której koty wręcz słyną… Tosia na myciu się
spędziła w sumie 118 minut. Bardzo pomocny w tym zadaniu jest koci język pokryty rogowatymi brodawkami. Owe „haczyki” idealnie nadają się do rozczesywania futerka, budzenia opiekunów o czwartej nad ranem, jak i odrywania mięsa od kości ofiary. Tam, gdzie nie dociera szorstki koci języczek (chociaż patrząc na przybierane przez mruczka pozy, dziwne, że takie miejsca istnieją), dociera zwilżona łapka, choć w przypadku Tosi należy jeszcze wspomnieć o Rysiu, który zawsze dokładnie czyści jej głowę i uszka, pokazując tym jak bardzo jest dla niego ważna. Dbanie o wygląd Tosi, ze względu na jej rasę, ogranicza się do sporadycznego czesania miękką szczotką z włosia i obcinaniu (tych nieobgryzionych) pazurków. Koty długowłose nie są aż tak wyrozumiałe i wymagają o wiele więcej czasu poświęcanego na pielęgnację.
Z kocim poczuciem czystości nieodłącznie wiąże się temat kuwety. Koty wydają się mieć wręcz wrodzoną świadomość, do czego służy piasek, i jeśli tylko nic im nie dolega, a my wywiązujemy się z regularnego sprzątania, nie ma z tym żadnego problemu. Z racji tego, że mamy dwa koty, mamy dwie kuwety. „Krytą” w korytarzu i zwykłą w jednym z pokoi. Koty nie wchodzą sobie w drogę i mają dowolność wyboru. Odpowiednia ilość kuwet w naszym domu jest szczególnie ważna, ponieważ nasz kot z chorymi nerkami, ma wtedy większy komfort. Tosia w kociej toalecie spędziła łącznie 26 minut, poczucie etyki i jej wzrok nie pozwoliły mi dokładnie ocenić co zakopuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz