środa, 1 kwietnia 2015


Choroby
Profilaktyka
Opieka i hodowla
Opieka
Pielęgnacja
Żywienie
Opisy ras
Wywiady

Dziś przedstawiamy drugą część artykułu odnośnie cyklu dobowego naszych kocich podopiecznych. Dowiemy się, jak obserwowana kotka spędziła kolejną część swojego dnia. Część pierwszą można zobaczyć tutaj.





Jeśli już mowa o pielęgnacji, z której koty wręcz słyną… Tosia na myciu sięspędziła w sumie 118 minut. Bardzo pomocny w tym zadaniu jest koci język pokryty rogowatymi brodawkami. Owe „haczyki” idealnie nadają się do rozczesywania futerka, budzenia opiekunów o czwartej nad ranem, jak i odrywania mięsa od kości ofiary. Tam, gdzie nie dociera szorstki koci języczek (chociaż patrząc na przybierane przez mruczka pozy, dziwne, że takie miejsca istnieją), dociera zwilżona łapka, choć w przypadku Tosi należy jeszcze wspomnieć o Rysiu, który zawsze dokładnie czyści jej głowę i uszka, pokazując tym jak bardzo jest dla niego ważna. Dbanie o wygląd Tosi, ze względu na jej rasę, ogranicza się do sporadycznego czesania miękką szczotką z włosia i obcinaniu (tych nieobgryzionych) pazurków. Koty długowłose nie są aż tak wyrozumiałe i wymagają o wiele więcej czasu poświęcanego na pielęgnację.
Z kocim poczuciem czystości nieodłącznie wiąże się temat kuwety. Koty wydają się mieć wręcz wrodzoną świadomość, do czego służy piasek, i jeśli tylko nic im nie dolega, a my wywiązujemy się z regularnego sprzątania, nie ma z tym żadnego problemu. Z racji tego, że mamy dwa koty, mamy dwie kuwety. „Krytą” w korytarzu i zwykłą w jednym z pokoi. Koty nie wchodzą sobie w drogę i mają dowolność wyboru. Odpowiednia ilość kuwet w naszym domu jest szczególnie ważna, ponieważ nasz kot z chorymi nerkami, ma wtedy większy komfort. Tosia w kociej toalecie spędziła łącznie 26 minut, poczucie etyki i jej wzrok nie pozwoliły mi dokładnie ocenić co zakopuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz