Ostatnimi kategoriami, które zostały mi do omówienia jest „zabawa” i „inne”. Ta ostatnia to wszystkie aktywności kota, które nie pasowały do innych zbiorów zachowań, np. spacer po mieszkaniu, siedzenie i patrzenie przez okno czy interakcje z nami, czy Rysiem, nie opierające się na zabawie.
Rozróżniamy dwa typy polowania, które można łatwo zaobserwować w zabawie: M-hunting- wersja mobilna, pogoń za ofiarą, oraz S-hunting- stacjonarna, gdy kot zaczaja się i oczekuje na ofiarę. Co do typów zabawy, można wyodrębnić trzy typy. Lokomotoryczną, socjalną i związaną z obiektami. Zabawa lokomotoryczna, to wszelkiego rodzaju pogonie, wspinaczki, które szczególnie cieszą oko, gdy uczestniczy w nich więcej niż jeden kot. Socjalna to np. bójka między kocim rodzeństwem. Zabawa z obiektami to polowanie na piórka, sztuczne myszki, czy kulki papieru. Tutaj my jako opiekunowie, mamy duże pole do popisu, chociaż nie wykluczony jest nasz udział w pozostałych typach zabaw- w przypadku Tosi zabawa w ganianego i chowanego sprawiają nam wszystkim frajdę. Tosia ma zawsze kilka zabawek, którymi może bawić się sama. Niektóre są ukryte, do innych ma stały dostęp. Istnieją jednak zabawki, które są na „specjalną” okazję. Są to ulubione zabawki Tośki, niektóre z dodatkiem kocimiętki, ale głównie zabawki na sznurkach czy wędkach. Są schowane z dwóch powodów: po pierwsze mogą być niebezpieczne w zabawie bez nadzoru (kot może się zaplątać), a po drugie są naszym asem w rękawie i Tośka nigdy nie odmawia zabawy nimi, ponieważ są szalenie atrakcyjne. Ową atrakcyjność zawdzięczają okazjonalności zabawy, a także tego, że Tosia pozostaje w niedosycie. Oczywiście to nie tak, że nie pozwalamy jej wygrać (wiemy jakie to ważne, żeby kot wygrywał i mógł „pozabijać” chwilę swoją ofiarę, wszyscy chętniej gramy w grę, w której wygrywamy), czy się wybawić, chodzi o przerwanie zabawy przed momentem znudzenia. W zabawach związanych z obiektem warto wykorzystać trzeci wymiar. To znaczy - nie ograniczamy się tylko do gonitw po podłodze. Drapak, komoda, biurko, kanapa - wszystko nadaje się idealnie i urozmaica zabawę. Czasami na podłodze układamy „schrony”, karton, poduszka czy plecak są idealnymi miejscami za którymi kot może się przyczaić. Tosia rozpłaszcza się wtedy do ziemi, jej uszy są skierowane do przodu, źrenice lekko rozszerzone, a wąsy wysunięte do przodu (pełnią wtedy rolę dodatkowej ręki i oczu, które podnoszą skuteczność polowania - koty w pewnym sensie przestają widzieć nieruchomą zdobycz, zwłaszcza taką, która znajduje się pod ich nosem). Ostatecznie na zabawę Tosia poświęciła 12% swojego czasu, czyli około 170minut. Rozgraniczenie ile czasu poświęcała na jaki typ zabawy wydawało mi się niemożliwe, zwłaszcza w chwili gdy gnali z Ryszardem przez mieszkanie, atakowali budkę, potem siebie... chaos całkiem miły dla oka.
Ostatnią kategorią, która została mi do omówienia są Tośkowe interakcje. Kocie
relacje mogą budzić kontrowersje, z jednej strony koty wydają się być indywidualistami, ale z drugiej strony według sondaży amerykańskich najbardziej cenione są za ich emocjonalność w stosunku do ludzi. Ta dychotomia jest również widoczna w relacjach z innymi kotami. Z jednej strony to samotni łowcy, ale jeśli tylko terytorium jest dostatecznie duże i nie brakuje pożywienia, koty chętnie tworzą kolonie. Kolonie to luźne grupy społeczne, w których koty wzajemnie żyją. Opuszczenie takiej grupy raczej nie stanowi problemu, ale włączenie do niej może być bardzo skomplikowanym procesem. Warto mieć to na uwadze wprowadzając nowego członka rodziny i odpowiednio wszystkich na to przygotować, by uniknąć zbędnego stresu. O korzyściach płynących z posiadania kota, jako felinoterapeuta, mogłabym napisać bardzo wiele, ograniczę się jedynie do wyszczególnienia kategorii w naszym życiu, w których to owe korzyści można obserwować:
- budzenie motywacji do działania – nadanie sensu życia,
- korzyści emocjonalne – poczucie bezpieczeństwa, wsparcie w trudnych chwilach,
- korzyści poznawcze – nowa perspektywa na życie, poprawa samooceny, leczenie depresji,
- korzyści społeczne – otwarcie na innych ludzi,
- korzyści zdrowotne – redukcja stresu, „lekarstwo”,
- korzyści instrumentalne – policja i wojsko, ratownictwo, terapia z udziałem zwierząt.
Podsumowując chciałabym zachęcić, do przeprowadzenia takiej obserwacji na własnym kocie. Jest to ciekawy rachunek sumienia – możemy bowiem dzięki takiej obserwacji zauważyć, czy bawimy się z kotem tyle ile z tym „statystycznym”, czy pije odpowiednio dużo i ostatecznie – czy w jego życiu nie ma za dużo monotonii i nudy, bo to nie wróży na dłuższą metę nic dobrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz