wtorek, 22 grudnia 2015


Dzień 1.
Szukamy w najbliższym otoczeniu, pod zaparkowanymi samochodami, przeszukujemy śmietniki, piwnice, klatki schodowe, dopytujemy napotkane osoby, w szczególności te które dokarmiają koty - noś i pokazuj zdjęcie swojego kotka. Pamiętaj, że nawet gdy go zauważysz (i wiem to z własnego doświadczenie) będzie to zupełnie inny kot. Nie kochany nasz mruczek który przybiegnie na pierwsze zawołanie ale skulony i przerażony kot. Podchodź bardzo powoli, z łagodnym i ciepłym głosem. Zapewne będzie próbował uciec. To szok wywołany nową sytuacją i otoczeniem. Nie możemy go obwiniać, a już tym bardziej (czego nawet nie dopuszczam) stwierdzić, że pewnie na wolności mu dobrze. To kot domowy, on nie zna niebezpieczeństw, nie musiał polować i walczyć o jedzenie. Uruchom okoliczne dzieciaki, obiecując nagrodę za jego znalezienie - one chętnie wkroczą do takiej akcji.

Pora wieczorna, gdy zniknie gwar, świat ucichnie - to najlepsza pora na szczęśliwy finał poszukiwań. Nawet gdy kot jest schowany w zakamarku, niechcący zamknięty w garażu czy też piwnicy jest duża szansa że usłyszy w ciszy nasze "kici kici" ze za nim. Nasłuchuj, czy gdzieś nie wydobywa się przestraszony głos kotka. Jeśli tylko coś usłyszymy, podążamy powoli w tamtym kierunku. Jeśli głos wydobywa się z zamkniętego pomieszczenia a jest jeszcze rozsądna pora ustal właściciela. Jeśli to środek nocy, pozostaw kartę z wyjaśnieniem i prośbą o kontakt, a z samego rana odszukaj właściciela.
Wskazówka. Do nocnych poszukiwań zabierz koniecznie latarkę. Jej światło zawsze odbija w oczach kota. Jeśli więc jest schowany w jakimś zakamarku, kota możemy nie zauważyć ale "zdradzą" go oczy.

Dzień 2
Jeśli nie odnajdziemy kota pierwszego dnia, przygotuj ogłoszenia i mnóstwo ulotek. Koniecznie ze zdjęciem, dokładnym opisem umaszczenia, cechami szczególnymi swojego przyjaciela. W treści proś min. (co nie przychodzi do głowy) o sprawdzenie piwnic, garaży i innych miejsc gdzie przez przypadek mógł zostać niezauważenie zamknięty. To ważne, gdyż nie mając możliwości wyjścia czeka go pewna śmierć. Wyznacz nagrodę jeśli to możliwe, jeśli nie - złap ludzi za serce i napisz koniecznie, że oddasz całe kieszonkowe (to działa szczególnie na osoby starsze, a to one są dobrymi obserwatorami w naszym otoczeniu). Ulotki wrzucamy do skrzynek pocztowych, jak listonosz. Ogłoszenia rozwieś w każdej klatce, słupie w okolicy, w miejcach często uczęszczanych (w pobliżu kościołów, przystanki, kiosk z gazetami itp) - ale pamiętaj - rób to z głową. Jeśli jest miejsce na ogłoszenia, nic więcej nie muszę dodawać, jeśli nie - przyklejaj taśmą klejącą by można było później oderwać je nie robiąc szkód. Ludzie są uczuleni na tym punkcie. Odwiedź z ogłoszeniem najbliższy sklep zoologiczny, weterynarza, schroniska dla zwierząt, stowarzyszenia i fundacje. Osoby te na pewno cię wesprą i będą się starać pomóc. Nie oczekuj jednak cudów - działaj dalej. Dalej pytaj okolicznych ludzi, szukaj szczególnie wieczorem i nad ranem.

Dzień 3 i następne
Dużo już zrobiłaś(eś), przychodzi zwątpienie i załamanie - lecz nie podawaj się! Trzeba mieć nadzieję, że on gdzieś tam czeka i pragnie powrotu do domu. Usiądź przed komputerem, szukaj wszystkich możliwych portali ogłoszeniowych szczególnie tych kocich.Zamieszczaj ogłoszenia jednocześnie sprawdzając rubryki "znaleziono kota". Nie pomiń portalu swojego miasta, gminy. Wieczorem jak zwykle wybierz sie na poszukiwania sprawdzając swoje rozwieszone już ogłoszenia. Jeśli zostało zniszczone, powieś następne - niech złośliwcy wiedzą, że się nie poddajesz i ci zależy na jego odnalezieniu. To też okazja do "babcinych rozmów" być może w końcu ktoś się odezwie że go widział. Nie zapomnij stale dopytywać sie osób dokarmiających podwórkowe koty - to one widzą i wiedzą najwięcej.


Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli korzystać z tych porad. Ja to przeżyłem dwa razy. O dwa za dużo - lecz ze szczęśliwym finałem. Wiem jaki to stres dla nas, a w szczególności kota za którego jesteśmy odpowiedzialni. Nieprawdą jest, że ucieczka i szczęśliwy finał oduczy kota takich sytuacji. Akurat ten uciekinier, ma do dziś manię ucieczki drzwiami. Ot tak, coś go tknie i jak strzała przy otwarciu drzwi ... nie zawsze, jesteśmy gotowi na takie sytuacje. Dlatego uważajmy jak tylko możemy.

I jeszcze na zakończenie.

W chwili gdy zaginie Twój kot, w momencie poszukiwań, nigdy nie pogarszajcie sytuacji myślami typu: a mogłem(am) to a tamto, a gdyby ... itp. To tylko bardziej pogarsza sytuację i w chwili gdy nawet zobaczycie swojego ukochanego kota spowoduje Wasze niezamierzone i niekontrolowane odruchy. Sami będziecie na tyle zestresowani, że gdy tylko go ujrzycie pobiegniecie za swym kotem - a on czmychnie. Nie dlatego, że mu w nowym miejscu dobrze - wręcz przeciwnie. To nowe miejsce jest dla niego przerażające i boi się nawet własnego cienia ...

Wnioski wyciągajmy po czasie, co zrobić by więcej się to nie powtórzyło. Może chip, może zabrakło innych zabezpieczeń jak chociażby okien? Uczmy się na błędach naszych i innych. Najlepiej oczywiście w momencie gdy decydujemy się na kota, dokładnie prześledzić co robić by nie dochodziło do nieszczęść. Przygotuj dom, by był dla niego bezpieczną oazą.

Już na sam koniec. Nigdy nie traćcie nadziei na odnalezienie swojego kociego przyjaciela. Podam przykład mojej znajomej. Ona swojego kota odnalazła na podwórku po prawie dwóch latach. To było niesamowite, wzruszające odnalezienie. Zupełny przypadek, jednak tym razem to kot ją poznał i podbiegł jakby nigdy nic. Płaczu szczęścia było co niemiara ... Gdzie był? Co się z nim przez ten czas działo? To już zostanie jego tajemnicą ...

Pozdrawiam
GreGoR
Podobne tematy:


Przeczytaj także historię pewnej kici, którą właścicielka odnalazła po 53 dniach >>>
pokazuje ona, że warto szukać i należy mieć cały czas nadzieję. A nie było to łatwe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz