A oto Maurycy, nowy podopieczny Mamy Kota, zajął miejsce w domu tymczasowym "jagodzianek" [kociaków z jagodowej ulicy]. Maurycy ma na karku wielką ranę, która na wolności nie miałaby szans się zagoić. Trzymajcie kciuki za Maurycego i DT, który pierwszy raz stanął wobec takiego zadania.
Kot został znaleziony bez skóry w okolicach szyi.. trwa jego leczenie.. rana bardzo powoli się goi.. są dni, kiedy prawie nie widać gojenia.. kot bardzo cierpi.. dwa razy dziennie robiony jest opatrunek, który polega na zdarciu strupów i założenie maści.. w przyszłości być może będzie konieczność przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego, ale dopiero wówczas, jeśli rana się zagoi.
Maurycy jest aniołem! Cierpliwie, bez śladu agresji znosi przykre, bolesne zabiegi, choć serduszko wali mu jak młot...Mamy wrażenie, że zaczyna rozmawiać z Opiekunką A dzisiaj wypuszczony z klatki usadowił się na parapecie i obserwował okolicę Kciuki nadal potrzebne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz