Sędziwa suczka, która bez naszej pomocy nie przetrwa kolejnej zimy.
Suczka znaleziona przypadkiem we wsi Słupy podczas jednej z akcji ratunkowych. Do tej pory nie wiemy, czy dobrze robimy...
A sprawa wygląda tak – suczkę zauważyłyśmy leżącą w krzakach pod blokiem – stary pies bez obroży, leżący na trawniku – zapytany przechodzień powiedział, że pies nie ma właściciela i kręci się tu od zawsze. Podeszłyśmy do staruszki i nasze zainteresowanie wywołało z bloku jakąś kobietę.
Okazało się, że suka jest psem „osiedlowym”. Wszyscy ją znają i dokarmiają. Odrobaczanie? Szczepienia? „Pani, mysli Pani, że co? Ktoś będzie obcego psa szczepił?”
Suczka jest przyjazna, cieszy się na dotyk. Wołana chce się podnieść... Ale nie może. Nogi nie chcą dźwignąć groteskowo utuczonego cielska. „Wszyscy ją dokarmiają” – bezmyślnie tuczony pies łatwo zaspokajał ludzką potrzebę „niesienia pomocy”. Niestety, okazuje się, że łatwiej rzucić psu coś, czego samemu się już nie przeje, trudniej natomiast rzucić groszem na głupią tabletkę na robaki... Uff – udało się – wstała. Niestety nie przeszła dwóch kroków. Zaraz upadła.
Jedyne, co może psu uniemożliwić chodzenie do tego stopnia to ból. Potworny ból stawów. Jak długo sunia jest w takim stanie?
Ma pchły, guzy, nóżki wykrzywione pod ciężarem, którego nie powinna dźwigać, w dodatku ten ból, który uniemożliwia jej chodzenie. Jest tak gruba, że nie może się podrapać. Tylko wyobraźcie sobie, że ciągle Was coś gryzie i nawet nie możecie sobie ulżyć zwykłym drapaniem.
Suczka śpi cały rok na ziemi. Kiedyś miała legowisko ze starego fotela, ktoś nawet zrobił jej zadaszenie, że nawet gdy wiało i padało, ona miała się gdzie schować. Niestety koszmarną instalację zlikwidowano. Zresztą – i tak nie mogłaby na nią teraz wskoczyć. Sunia ponoć ma budę – schowaną gdzieś w miasteczku – z tego jednak, co ludziom wiadomo – nie sypia w niej. Nic dziwnego – z dala od ludzi, do których towarzystwa przyzwyczaiła się przez tyle lat.
W tym stanie nie będzie miała sił znaleźć sobie ciepłego miejsca na przetrwanie zimowych nocy, a stare kości od zimnej ziemi nie będą mniej bolały...
Nie zastanawiając się dłużej, biorę kluchę na ręce – idziemy do auta. Nie wiemy, gdzie ją ulokować i skąd wziąć na nią kasę, ale na pewno nie może zostać tutaj i robić za młynek na odpadki mieszkańców miasteczka. Bo kiedy będzie z bólu zdychać pod krzakiem – nikt nawet pewnie nie zauważy, albo zostawią ją tak, by natura dokończyła dzieła. Czego się można spodziewać po ludziach, którzy nawet swojego osiedlowego pieska nie odpchlili.
Suka musi przyjmować leki przeciwbólowe i specjalistyczną karmę dla psów z nadwagą. Nie wiadomo co z jej sercem, czeka nas jeszcze kilka wizyt u weterynarza...
Sunia obecnie przebywa w Olsztynie, kontakt: 513300476
Prosimy o pomoc rzeczową i finansową!
Stowarzyszenie Miasto Dobre dla Zwierząt
ul. Warszawska 5a/12
11-040 Dobre Miasto
BOŚ Bank 54 1540 1072 2107 3690 8990 0001
Koniecznie z dopiskiem "Pies z Olsztyna"
__________________________ ___________
Wpłaty dla suni (stan na 16-11-2015):
ANNA R. 20,00 zł
ANDRZEJ W. 30,00 zł
Marta Ż. 38,00 zł
PATRYCJA J. 25,00 zł
LIDIA N-O. 30,00 zł
MONIKA C. 40,00 zł
AGATA MILENA B. Ś. 15,00 zł
LIDIA KATARZYNA Ś. 20,00 zł
MARCIN B. 50,00 zł
AGNIESZKA G. 30,00 zł
BEATA K. 50,00 zł
Razem: 348,00 zł
__________________________ ____________
Koszty:
Faktura 390/01/01/2015 (badania) z dnia 30.10.2015 60,00 zł
zamówienie karma 119,80 zł
__________________________ ____________
Zostało: 168,20 zł
Suczka znaleziona przypadkiem we wsi Słupy podczas jednej z akcji ratunkowych. Do tej pory nie wiemy, czy dobrze robimy...
A sprawa wygląda tak – suczkę zauważyłyśmy leżącą w krzakach pod blokiem – stary pies bez obroży, leżący na trawniku – zapytany przechodzień powiedział, że pies nie ma właściciela i kręci się tu od zawsze. Podeszłyśmy do staruszki i nasze zainteresowanie wywołało z bloku jakąś kobietę.
Okazało się, że suka jest psem „osiedlowym”. Wszyscy ją znają i dokarmiają. Odrobaczanie? Szczepienia? „Pani, mysli Pani, że co? Ktoś będzie obcego psa szczepił?”
Suczka jest przyjazna, cieszy się na dotyk. Wołana chce się podnieść... Ale nie może. Nogi nie chcą dźwignąć groteskowo utuczonego cielska. „Wszyscy ją dokarmiają” – bezmyślnie tuczony pies łatwo zaspokajał ludzką potrzebę „niesienia pomocy”. Niestety, okazuje się, że łatwiej rzucić psu coś, czego samemu się już nie przeje, trudniej natomiast rzucić groszem na głupią tabletkę na robaki... Uff – udało się – wstała. Niestety nie przeszła dwóch kroków. Zaraz upadła.
Jedyne, co może psu uniemożliwić chodzenie do tego stopnia to ból. Potworny ból stawów. Jak długo sunia jest w takim stanie?
Ma pchły, guzy, nóżki wykrzywione pod ciężarem, którego nie powinna dźwigać, w dodatku ten ból, który uniemożliwia jej chodzenie. Jest tak gruba, że nie może się podrapać. Tylko wyobraźcie sobie, że ciągle Was coś gryzie i nawet nie możecie sobie ulżyć zwykłym drapaniem.
Suczka śpi cały rok na ziemi. Kiedyś miała legowisko ze starego fotela, ktoś nawet zrobił jej zadaszenie, że nawet gdy wiało i padało, ona miała się gdzie schować. Niestety koszmarną instalację zlikwidowano. Zresztą – i tak nie mogłaby na nią teraz wskoczyć. Sunia ponoć ma budę – schowaną gdzieś w miasteczku – z tego jednak, co ludziom wiadomo – nie sypia w niej. Nic dziwnego – z dala od ludzi, do których towarzystwa przyzwyczaiła się przez tyle lat.
W tym stanie nie będzie miała sił znaleźć sobie ciepłego miejsca na przetrwanie zimowych nocy, a stare kości od zimnej ziemi nie będą mniej bolały...
Nie zastanawiając się dłużej, biorę kluchę na ręce – idziemy do auta. Nie wiemy, gdzie ją ulokować i skąd wziąć na nią kasę, ale na pewno nie może zostać tutaj i robić za młynek na odpadki mieszkańców miasteczka. Bo kiedy będzie z bólu zdychać pod krzakiem – nikt nawet pewnie nie zauważy, albo zostawią ją tak, by natura dokończyła dzieła. Czego się można spodziewać po ludziach, którzy nawet swojego osiedlowego pieska nie odpchlili.
Suka musi przyjmować leki przeciwbólowe i specjalistyczną karmę dla psów z nadwagą. Nie wiadomo co z jej sercem, czeka nas jeszcze kilka wizyt u weterynarza...
Sunia obecnie przebywa w Olsztynie, kontakt: 513300476
Prosimy o pomoc rzeczową i finansową!
Stowarzyszenie Miasto Dobre dla Zwierząt
ul. Warszawska 5a/12
11-040 Dobre Miasto
BOŚ Bank 54 1540 1072 2107 3690 8990 0001
Koniecznie z dopiskiem "Pies z Olsztyna"
__________________________
Wpłaty dla suni (stan na 16-11-2015):
ANNA R. 20,00 zł
ANDRZEJ W. 30,00 zł
Marta Ż. 38,00 zł
PATRYCJA J. 25,00 zł
LIDIA N-O. 30,00 zł
MONIKA C. 40,00 zł
AGATA MILENA B. Ś. 15,00 zł
LIDIA KATARZYNA Ś. 20,00 zł
MARCIN B. 50,00 zł
AGNIESZKA G. 30,00 zł
BEATA K. 50,00 zł
Razem: 348,00 zł
__________________________
Koszty:
Faktura 390/01/01/2015 (badania) z dnia 30.10.2015 60,00 zł
zamówienie karma 119,80 zł
__________________________
Zostało: 168,20 zł
POSTY
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz