Aktualizacja 11.11
Wczoraj Piaskoludek nie chciał już jeść kolacji. Zajął koszyczek tuż przy moim łóżku i poszedł spać. Rano nie obudził się, nie wyskoczył z koszyczka jak zawsze. Kiedy wzięłam go na ręce, był jak nieprzytomny. Natychmiast pojechałam z nim do lecznicy. Na chwilę podniósł głowę, ale wiadomo było, że to już koniec. Można było tylko skrócić mu cierpienia, bo na pewno cierpiał, chociaż tego nie okazywał. Prawdopodobnie pękł guz wewnątrz jamy brzusznej, nic nie można było zrobić. Głaskałam go do końca, gdy odchodził. Wiedział, że jestem przy nim, był spokojny. Tak bardzo garnął się do mnie przez ten jeden miesiąc, gdy wyciągnęłam go ze schroniska tuż po kwarantannie. Chodził wokół mnie, spał przy moim łóżku, lizał mi ręce i nogi. Spędził ten czas szczęśliwie, blisko człowieka, był wesoły, miał dobre jedzenie, spacerki, na które chodził z takim animuszem, jakby widział, a przecież był zupełnie ślepy. Nie umierał sam w boksie, w schronisku, którego strasznie się bał, ale w przyjaznym domu.
BĘDĘ O TOBIE PAMIĘTAĆ , MAŁY, SZORSTKI LUDZIKU!
Aktualizacja 10.11
Dziś Piaskoludek jakoś gorzej się czuje. Nie chciał wstać rano z koszyczka, chodzi, jakby bolał go brzuch, na wyprostowanych nogach. Nie ma apetytu. Nie wiem, czy to kwestia leków, dających takie objawy, czy też proces nowotworowy daje o sobie znać. Poobserwuję go, potem odstawię lek (co zalecił lekarz przy biegunkach i wymiotach) i zobaczę. Przez te kilkanaście dni zapomniałam, że nosi w sobie tak ciężką chorobę. Dziś serce mi zamarło, kiedy zaczął się tak zachowywać. Na szczęście dużo śpi, wtedy może zapomina o bólu.
Aktualizacja 31.10
W poniedziałek byliśmy u dra Jagielskiego. Zrobiono wszystkie badania potrzebne do onkologicznej konsultacji, pobrano próbki do badania cytopatologicznego. Piaskoludek ma trzy zmiany: naciekową środkowej części jamy brzusznej, guzowata okolicy pęcherza oraz okolicy szyi. Rozpoznanie: mięsak wrzecionowatokomórkowy-pra wd. włókniakomięsak. Nieoperacyjny, ponieważ to już są przerzuty (wszystkie miejsca zawierają takie same komórki. Piaskoludek dostał lek przeciwzapalny?przeciwbólo wy o działaniu przeciwnowotworowym caprodyl oraz polprazol (na żołądek), hepatil, enarenal (na zmniejszenie ciśnienia).
Mamy nadzieję, że te preparaty przedłużą czas wolny od objawów chorobowych.
Bo Piaskoludek bardzo dobrze na razie się czuje! Mimo ślepoty radzi sobie świetnie, w domu i na spacerze! Ja jestem jego oczami, a on znajduje mnie węchem. W nocy śpi przy moim łóżku, co jakiś czas wsuwając mi głowę pod kołdrę i sprawdzając, czy nie zniknęłam. Kiedy wyjdę, czeka przy drzwiach pokoju na poduszeczce z drugim ślepaczkiem (grzeją się wzajemnie!). Je dobrze, zobaczymy, czy leki nie będą zaburzały tych funkcji.
Piaskoludek ma wyliniałą sierść, łyse placki na całym ciele. Lekarz nie wiąże tego jednak z nowotworem, ale z zaniedbaniami "poprzedniego życia". Może doczekam, że nie będzie wyglądał jak podskubany wypłoszek? Mój poprzedni tymczasowicz Misio z przerzutowym nowotworem płuc obrósł piękną sierścią.
.......................... .......................... .......................... .......................... .......................... .........
Malutki, szorstki, przerażony piesek- Piaskoludek. Do schroniska trafił niedawno. Jest stary i niewidomy, bez szans na adopcję i wygląda na to, że nikt go nie szuka. Zupełnie nie odnajduje się w schroniskowej rzeczywistości. Stoi jak sierota na środku boksu i boi się ruszyć. Bo gdy się ruszy to wpada na ściany, posłania albo najgorsze- na inne psy, którym to się nie podoba. Ma ranę przy oku, pewnie już oberwał... W środę kończy kwarantannę.
JEST SZANSA NA DOM TYMCZASOWY! Piaskoludek wygląda marnie, ma bardzo pękaty brzuch i sprawia wrażenie, jakby coś go bolało. Trzeba zrobić przegląd i podstawowe badania. Dom tymczasowy zajmuje się już kilkoma staruszkami ze schroniska, to są ogromne koszty. Większość z nich zostaje tam na stałe a deklaracje z czasem się wykruszają.
Przedwczoraj zabrałam innego staruszka do siebie na DT, rachunek w Elwecie mogłam zapłacić wyłącznie dzięki Waszej pomocy- 455 zł. USG, RTG, krew, mocz, kardiolog to koszt 300-500 zł + ewentualne leczenie...
Postaramy się zrobić bazarki (fanty mile widziane!) ale środa tuż tuż- potrzebne deklaracje pomocy finansowej.
Niewidomy, przerażony Piaskoludek ma szansę na dom.
Kto może pomóc?
Wczoraj Piaskoludek nie chciał już jeść kolacji. Zajął koszyczek tuż przy moim łóżku i poszedł spać. Rano nie obudził się, nie wyskoczył z koszyczka jak zawsze. Kiedy wzięłam go na ręce, był jak nieprzytomny. Natychmiast pojechałam z nim do lecznicy. Na chwilę podniósł głowę, ale wiadomo było, że to już koniec. Można było tylko skrócić mu cierpienia, bo na pewno cierpiał, chociaż tego nie okazywał. Prawdopodobnie pękł guz wewnątrz jamy brzusznej, nic nie można było zrobić. Głaskałam go do końca, gdy odchodził. Wiedział, że jestem przy nim, był spokojny. Tak bardzo garnął się do mnie przez ten jeden miesiąc, gdy wyciągnęłam go ze schroniska tuż po kwarantannie. Chodził wokół mnie, spał przy moim łóżku, lizał mi ręce i nogi. Spędził ten czas szczęśliwie, blisko człowieka, był wesoły, miał dobre jedzenie, spacerki, na które chodził z takim animuszem, jakby widział, a przecież był zupełnie ślepy. Nie umierał sam w boksie, w schronisku, którego strasznie się bał, ale w przyjaznym domu.
BĘDĘ O TOBIE PAMIĘTAĆ , MAŁY, SZORSTKI LUDZIKU!
Aktualizacja 10.11
Dziś Piaskoludek jakoś gorzej się czuje. Nie chciał wstać rano z koszyczka, chodzi, jakby bolał go brzuch, na wyprostowanych nogach. Nie ma apetytu. Nie wiem, czy to kwestia leków, dających takie objawy, czy też proces nowotworowy daje o sobie znać. Poobserwuję go, potem odstawię lek (co zalecił lekarz przy biegunkach i wymiotach) i zobaczę. Przez te kilkanaście dni zapomniałam, że nosi w sobie tak ciężką chorobę. Dziś serce mi zamarło, kiedy zaczął się tak zachowywać. Na szczęście dużo śpi, wtedy może zapomina o bólu.
Aktualizacja 31.10
W poniedziałek byliśmy u dra Jagielskiego. Zrobiono wszystkie badania potrzebne do onkologicznej konsultacji, pobrano próbki do badania cytopatologicznego. Piaskoludek ma trzy zmiany: naciekową środkowej części jamy brzusznej, guzowata okolicy pęcherza oraz okolicy szyi. Rozpoznanie: mięsak wrzecionowatokomórkowy-pra
Mamy nadzieję, że te preparaty przedłużą czas wolny od objawów chorobowych.
Bo Piaskoludek bardzo dobrze na razie się czuje! Mimo ślepoty radzi sobie świetnie, w domu i na spacerze! Ja jestem jego oczami, a on znajduje mnie węchem. W nocy śpi przy moim łóżku, co jakiś czas wsuwając mi głowę pod kołdrę i sprawdzając, czy nie zniknęłam. Kiedy wyjdę, czeka przy drzwiach pokoju na poduszeczce z drugim ślepaczkiem (grzeją się wzajemnie!). Je dobrze, zobaczymy, czy leki nie będą zaburzały tych funkcji.
Piaskoludek ma wyliniałą sierść, łyse placki na całym ciele. Lekarz nie wiąże tego jednak z nowotworem, ale z zaniedbaniami "poprzedniego życia". Może doczekam, że nie będzie wyglądał jak podskubany wypłoszek? Mój poprzedni tymczasowicz Misio z przerzutowym nowotworem płuc obrósł piękną sierścią.
..........................
Malutki, szorstki, przerażony piesek- Piaskoludek. Do schroniska trafił niedawno. Jest stary i niewidomy, bez szans na adopcję i wygląda na to, że nikt go nie szuka. Zupełnie nie odnajduje się w schroniskowej rzeczywistości. Stoi jak sierota na środku boksu i boi się ruszyć. Bo gdy się ruszy to wpada na ściany, posłania albo najgorsze- na inne psy, którym to się nie podoba. Ma ranę przy oku, pewnie już oberwał... W środę kończy kwarantannę.
JEST SZANSA NA DOM TYMCZASOWY! Piaskoludek wygląda marnie, ma bardzo pękaty brzuch i sprawia wrażenie, jakby coś go bolało. Trzeba zrobić przegląd i podstawowe badania. Dom tymczasowy zajmuje się już kilkoma staruszkami ze schroniska, to są ogromne koszty. Większość z nich zostaje tam na stałe a deklaracje z czasem się wykruszają.
Przedwczoraj zabrałam innego staruszka do siebie na DT, rachunek w Elwecie mogłam zapłacić wyłącznie dzięki Waszej pomocy- 455 zł. USG, RTG, krew, mocz, kardiolog to koszt 300-500 zł + ewentualne leczenie...
Postaramy się zrobić bazarki (fanty mile widziane!) ale środa tuż tuż- potrzebne deklaracje pomocy finansowej.
Niewidomy, przerażony Piaskoludek ma szansę na dom.
Kto może pomóc?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz