- nie chorują na ropomacicze,
- dużo rzadziej chorują na guza sutka,
- nie wrzeszczą jak opętane w czasie rui i nie posikują po kątach, znacząc teren,
- nie zachodzą w ciążę i nie rodzą, a więc nie mają komplikacji zdrowotnych z tym związanych,
- nie przynoszą na świat kolejnych (niechcianych) kotów, dla których trudno o dobre domy,
- nie zarażają się niebezpiecznymi i nieuleczalnymi chorobami wirusowymi podczas prokreacji.
- nie są agresywne,
- nie znaczą terenu (którym jest często nasze własne mieszkanie),
- nie włóczą się, ryzykując swoje zdrowie i życie,
- nie zarażają się chorobami wirusowymi podczas walk z innymi kocurami lub podczas prokreacji,
- nie płodzą kociąt.
Same korzyści dla egoistycznego opiekuna, nieprawdaż? A że przy okazji skorzystają na tym nasze koty - no cóż, chyba nic w tym złego, nawet dla egoisty.
Jana Zamięcka
Pisząc artykuł korzystałam z informacji uzyskanych od lekarza weterynarii oraz zawartych na www.vetserwis.pl
Jana Zamięcka
Pisząc artykuł korzystałam z informacji uzyskanych od lekarza weterynarii oraz zawartych na www.vetserwis.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz