środa, 25 lutego 2015

Pokochać kieszkonkowca

Paulina Łukaszewska

14-11-2013

Jedni uważają je za namiastkę psa, inni twierdzą, że to właśnie maksimum psa w minimum ciała. Wybierając psiaka małej rasy, warto pamiętać, że nie każdy maluch to kanapowiec.

Coraz mniej jest w naszym świecie miejsca dla domowych zwierząt. Wiele osób zastanawia się więc nad przyjęciem pod swój dach przedstawiciela którejś z małych lub miniaturowych ras. Małe pieski to zróżnicowana grupa - w przedziale wzrostu od 20 do ok. 35 cm każdy znajdzie coś dla siebie. Marzymy o psiaku z charakterem, a przy tym nie wyobrażamy sobie spędzania wielu godzin na czesaniu i papilotowaniu długiej sierści? Możemy wybierać wśród piesków krótkowłosych - takich jak pinczer miniaturowy, podengo albo krótkowłosa chihuahua - lub długowłosych, ale niewymagających zbyt żmudnych zabiegów pielęgnacyjnych (papillon, długowłosa chihuahua, pomeranian, japoński chin).

Interesuje nas piesek niemal nieliniejący? Warto wybrać sznaucera miniaturowego, któregoś z krótkonożnych terierów, pudla toy - a może yorkshire terriera z długą jedwabistą sierścią, która co prawda wymaga starannego czesania, ale za to mało dokucza alergikom i prawie wcale nie czepia się dywanu... Marzy nam się pies kipiący energią? Pinczer miniaturowy, podengo, terier australijski powinny spełnić te oczekiwania. A może raczej psiak, który nas nie zamęczy swoimi wymaganiami? Miły mops albo stateczny pekińczyk byłby w sam raz...
Mniejszy nie znaczy lepszy
Kupując miniaturkę, chcemy zazwyczaj, aby była jak najmniejsza. W amerykańskich ogłoszeniach o sprzedaży szczeniąt natykamy się często na określenie „teacups”, oznaczające „pieska mieszczącego się w filiżance do herbaty”. Taka nadmierna miniaturyzacja pociąga za sobą poważne skutki zdrowotne. Otrzymujemy cherlawe stworzonka o krzywych grzbietach, z niezarośniętymi ciemiączkami, chorymi oczami, rzepkami kolanowymi wypadającymi już niemal od urodzenia, z obniżoną odpornością. Pamiętajmy, że każdy pies - również miniaturowy - powinien w możliwie największym stopniu odpowiadać wzorcowi rasy. Nie szukajmy rekordów, lecz dobrej hodowli, w której dba się o prawidłowy rozwój fizyczny i mentalny szczeniąt, z której wychodzą psy o proporcjonalnej budowie i pełne radości życia.
Z szacunkiem do miniaturki
Niezależnie od tego, jaką rasę wybraliśmy, musimy się nauczyć delikatnego obchodzenia z miniaturami, kontrolowania naszych odruchów i emocji. Bo choć właściciele małych psów bardzo je kochają, to jednak często traktują zbyt brutalnie. Wystarczy popatrzeć na ciągnięte na smyczy yorki czy szarpane na stolikach fryzjerskich miniaturowe pudelki. Siła, którą wkładamy w próby wymuszenia czegoś na naszych malutkich czworonogach, jest absolutnie niewspółmierna do ich wzrostu. Nic zatem dziwnego, że często osiągamy dość przykry efekt - psiaczek odskakuje od wyciągającej się ku niemu ręki lub pada plackiem ze strachu przed schylającym się nad nim właścicielem.

Dlatego zamiast sięgać znienacka po małe pieski, raczej zachęcajmy je do podbiegnięcia do nas. O zamiarze wzięcia ich na ręce informujmy zwierzaka zawsze tym samym hasłem, np. „hops!' czy „góra!”. Nikt nie lubi przecież gwałtownie tracić kontaktu z podłożem...
Kanapa po zawodach
Wbrew obiegowym opiniom psy miniaturowe wcale nie muszą spędzać całego życia na kanapie albo na rękach pani. Wprawdzie trafiają się osobniki, które nawet lubią taki tryb życia, ale w większości mikropieski to ciekawe świata, energiczne stworzenia. Można zatem spróbować pobawić się z nimi w różne sporty. W agility na przykład istnieje osobna kategoria „S” przeznaczona dla takich właśnie niewielkich psów (do poszczególnych kategorii przyporządkowuje się zawodników według ich wysokości w kłębie). Na świecie ta klasa jest zdominowana przez pudle miniaturowe i toy, sznaucery miniaturowe oraz owczarki szetlandzkie. Na torach widuje się też chińskie grzywacze, yorki, cavalier King Charles spaniele, chihuahua. Fizyczne trudności w uprawianiu tej dyscypliny mogą napotkać rasy ze skróconymi pyszczkami, np. King Charles spaniele czy mopsy oraz psy o wydłużonej sylwetce (m.in. jamniki miniaturowe i królicze). Za to dyscypliną w pełni dostępną dla małych psów jest obedience - posłuszeństwo. Szkoda, że tym sportem interesuje się w Polsce tak niewielu właścicieli małych czworonogów. Wystarczą tu dobre chęci, trochę czasu i skory do nauki pies. Kolejną taką dziedziną jest tropienie. Miniatury radzą sobie z tym sportem bardzo dobrze, ale w Polsce niewielu przewodników próbuje swoich sił w terenie. Inaczej jest na Zachodzie, gdzie nikogo nie dziwi to, że do lokalnego klubu zgłaszają się właściciele psów ras „toy”. Istnieje nawet lista dyskusyjna Tinytrackers („Mikrotropiciele”, www.groups.yahoo.com/group/tinytrackers), na której pisują znani trenerzy tropiących psów użytkowych. Ograniczeniem w uprawianiu psich sportów jest dla miniatur ich wrażliwość na złe warunki atmosferyczne i... delikatność. Szkolenie minipieska musi się odbywać - dosłownie i w przenośni - na kolanach. Trudno nauczyć perfekcyjnego i bliskiego chodzenia przy nodze zwierzaka, którego niechcący przydepnęliśmy...
Niebezpieczne wysokości
W wypadku niewielkich zwierząt łatwo o urazy. Psy małe, ale nie całkiem miniaturowe, takie jak sznaucery mini, lwie pieski, mopsy, cairn terriery czy westie, radzą sobie nieźle nawet w kontakcie z nieprzyjaznym środowiskiem. Miniaturowym pieskom zdarzają się dość często urazy łap po zeskoku z zawrotnej wysokości... kanapy na twardą podłogę. Albo nauczmy naszego pupila, że nie może wskakiwać na meble, albo połóżmy przy nich dywany czy chodniki. Nie pozwólmy też dzieciom nosić miniatur na rękach. Lekkim psiakom rzadko zdarza się natomiast rozciąć sobie łapę na spacerze - nacisk na podłoże jest zbyt mały...
Groźne zatrucia
Miniatury wcale nie są aż tak delikatne, jak głosi obiegowa opinia. Niemniej pewne przypadłości związane właśnie z ich wielkością są charakterystyczne dla niemal wszystkich ras. Na przykład z powodu nieco słabiej niż u większych psów wykształconych panewek należy się liczyć z problemami z rzepkami kolanowymi (więcej o tym na s. 80). U niektórych piesków mogą się zdarzyć problemy z niezarośniętym ciemiączkiem w czaszce - zwiększa to ryzyko utraty życia, gdy dojdzie do urazu głowy. Sporo małych psów ma też kłopoty z tchawicą. Większość maluchów boryka się z kamieniem nazębnym. W związku z tym starsze psiaki miewają poważne ubytki zębów. Z kolei u szczeniąt miniatur często pojawiają się kłopoty z wypadaniem mlecznych zębów (przetrwałe mleczaki). Warto pamiętać, że gdy dojdzie do zatrucia, organizm mikropieska szybko traci wodę. Jeśli labrador kilka razy zwymiotuje, nie jest to powód do paniki, jednak u psa bardzo małego konieczne jest natychmiastowe nawodnienie.

Niektóre przypadłości są typowe dla konkretnych ras. Na przykład hodowcy cavalier king charles spanieli niepokoją się dziedzicznymi chorobami serca, a yorki coraz częściej zmagają się z obniżoną odpornością, objawiającą się np. nawracającymi chorobami gardła.
Pół kilo żelastwa
Wybór produktów dla małych psów jest tylko na pozór bardzo bogaty. Producenci galanterii prześcigają się w wytwarzaniu coraz to nowych wzorów wymyślnie zdobionych obroży, które zazwyczaj są... niewygodne, za sztywne i za ciężkie, co stresuje psa. W praktyce najlepiej sprawdzają się najtańsze parciane obróżki, które można przycinać na dowolny wymiar. Smycze dla małych psów są zwykle o wiele za krótkie (powinny mieć co najmniej 160-cm długości) i zakończone ciężkimi, dużymi karabińczykami. Jeśli już zdobędziemy smycz dość długą, to jest ona zwykle wyposażona w dodatkowe kółka i karabińczyki - w efekcie nasz mały piesek ciągnie za sobą pół kilo żelastwa. Smycze automatyczne to kontrowersyjny sprzęt, bo uczą psa ciągnięcia. Z szelkami są podobne problemy jak z obrożami. Szelki parciane, wykończone dość niechlujnie, mają przeszycia drażniące skórę psa. Po licznych doświadczeniach z wieloma modelami szelek używanych do tropienia mogę powiedzieć, że rewelacyjnie sprawdza się... zaprzyjaźniony rymarz, który zrobi miękkie szelki na wymiar.

Warto upolować dla naszego zwierzaka niewielką piszczącą zabawkę z naprawdę miękkiej gumy. Większość z nich bowiem jest na tyle twarda, że delikatny piesek nie będzie czerpał żadnej przyjemności z gryzienia ich. Piłki na sznurku, tak przydatne w szkoleniu, są właściwie niedostępne w rozmiarach „s”. Jedyne, które widziałam, były tak ciężkie, że raczej można by nimi psiaka skrzywdzić, niż rozbawić. Szkoleniowcy ratują się chałupnictwem: dla młodych i bardzo małych psów robi się tego typu zabawki z piłeczek z gąbki, przeznaczonych dla... kotów - wystarczy przeciągnąć przez taką piłkę dość cienki sznurek.
Pozwólmy im być psami
Mały piesek pozostaje psem, choćby miał najsłodszy wyraz pyszczka. Niestety, sporo osób nie chce się z tym pogodzić, stąd smutny los niektórych miniaturek, nieznających przyjemności spacerów, zamykanych na stałe w mieszkaniach lub zabieranych przez niemądrych właścicieli do dusznych centrów handlowych, gdzie hałas rani dotkliwie wrażliwe psie uszy, a nozdrza zatyka masa niezbyt przyjemnych dla psa zapachów. Traktowanie zwierzęcia jak maskotki zmienia nasz sposób myślenia o nim. Wśród właścicieli małych piesków powszechne są opinie, że „nie da się” ich nauczyć przychodzenia na zawołanie. Tymczasem są to normalne wymagania, które należy wyegzekwować. Tyle że aby to osiągnąć, trzeba traktować to urocze stworzonko jak... psa.

MITY ZWIĄZANE Z MINIATURKAMI

To odpowiednie psy dla dzieci
Miniatury nie przepadają za dziećmi. Same dość pobudliwe, a jednocześnie delikatne, są wrażliwe na hałas, zamieszanie, brak koordynacji ruchów i samokontroli - a tak zachowują się dzieci. To, co większy pies znosiłby jako niedelikatną pieszczotę, miniatura może odbierać jako zagrożenie życia i bronić się przed tym.
Mały pies to małe wydatki
Wprawdzie wydatki na jedzenie, środki pielęgnacyjne czy leki będą mniejsze niż przy dużym psie (ach, te upojne chwile spędzane na dzieleniu kapsułki leku na szesnaście równych części!), ale wielu przedstawicieli małych ras to śliczne stworzonka o długiej sierści, wymagającej odpowiednich zabiegów pielęgnacyjnych i drogich, specjalistycznych kosmetyków.
Z małym psem łatwiej sobie poradzić
Niewielki zwierzak rzeczywiście stanowi mniejsze zagrożenie, lecz kiedy widzimy pinczerka wczepionego w nogawkę albo yorka startującego do rottweilera, zastanawiamy się, czy właściciel agresora nie przesadził z wiarą w „samowychowującego się” pieska...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz