sobota, 28 lutego 2015

Sterylizacja - na podstawie moich kotów




Kastracja = okaleczenie?

Kastracja kotów, tak powszechna w większości krajów europejskich, u nas budzi jeszcze kontrowersje. Niektórzy decydują się poddać swojego pupila zabiegowi, traktując go jako zło konieczne, albo kiedy zmusi ich do tego zapach roztaczany przez dojrzałego kocura.

Tymczasem kastracja i sterylizacja to jedyna droga do zmniejszenia pogłowia bezdomnych kotów, cierpiących głód, chłód, choroby a często też prześladowania ze strony ludzi.Wykastrowanie kocura lub kotki, zwłaszcza nierasowych ułatwi nam życie pod jednym dachem z naszym pupilkiem.
Kastracja kocura odbywa się pod narkozą, ale nie jest to skomplikowany zabieg, nie zostają po nim nawet szwy. Najlepiej zdecydować się na to, kiedy kot jest jeszcze młody (ok. 9 miesiąca życia), nie zaczął znaczyć terenu, walczyć z intruzami i szukać okazji do ucieczki w poszukiwaniu ukochanej. 
W przypadku kotki jest to już poważniejsza operacja, ale może warto się na to zdecydować jeśli nie chcemy być "dziadkami". Znalezienie dobrego domu dla nierasowych kociąt nie jest łatwe. Kastracja pozbawia kotkę narządów rodnych, ale nie powoduje większych zmian w jej zachowaniu, poza oczywiście brakiem rui. Każdy, kto choć raz słyszał kocicę, zwłaszcza rasy syjamskiej lub orientalnej, w rui, zrozumie jaką ulgą dla właściciela może być kastracja pupilki.

Kastracja ułatwia życie samca. 
U źródeł zachowań seksualnych kocurów leży silny instynkt. Kot może nas lubić, doceniać naszą opiekę, ale kiedy usłyszy nawołującą kotkę w sąsiedztwie znajdzie przebiegły sposób, żeby się wymknąć na amory. Podobnie jest ze znaczeniem terenu. Strzykanie moczem na meble, ściany w ciągu kilkunastu dni może "zagęścić atmosferę" w naszym mieszkaniu. Nie dziwmy się jeśli przyjaciele i znajomi zaczną nas unikać. Kocury bywają też agresywne, mogą "nie życzyć" sobie brania na ręce i okazywać to drapiąc i gryząc. Kastracja może temu zapobiec. Kiedy hormony nie popychają kota do przedłużania gatunku, staje się on przymilny, spokojniejszy, bardziej czuły. Chętniej poddaje się pieszczotom, jego zainteresowania skupiają się bardziej na człowieku i dostarczanym przez niego rozrywkom. Jednak podkreślam - poddanie zabiegowi trzyletniego, agresywnego kocura, może nie przynieść spodziewanych rezultatów. Złagodzi nieco jego zachowanie, ale nie zamieni go w słodkiego "wiecznego" kociaka.

Kastracja chroni zdrowie kota. 
Nieodłącznym elementem zachowań seksualnych kotów są walki samców. Koty wychodzą z nich często w opłakanym stanie. Największy "przystojniak" w okolicy jest najczęściej poznaczony bliznami a jego uszy to postrzępione kikuty. Nie łudźmy się, że nasz Mruczek będzie ponad to, bo jest lśniący, wypielęgnowany i nosi czerwoną obróżkę. Jeśli tylko znajdzie sposób, wymknie się, żeby stanąć w szranki z weteranami kocich walk. Jaki będzie tego efekt, trudno przewidzieć. Bez wątpienia jednak, wykastrowany nie będzie czuł pociągu do włóczęgi i bijatyk.


Wokół zabiegu kastracji urosło kilka mitów, z czego co najmniej dwa są zupełnie bezpodstawne.


Kastraty są tłuste. 
Nieprawda. Wykastrowany kocur nie tyje automatycznie. To prawda, że jest nieco bardziej leniwy, instynkt nie zmusza go do zażywania takiej ilości ruchu jak w naturalnych warunkach. Jest kanapowcem i trzeba brać to pod uwagę układając jego menu. Modyfikacja hormonalna w jego organizmie zmniejsza zapotrzebowanie energetyczne. W sprzedaży są dostępne specjalne karmy dobrane do kondycji i metabolizmu kastrata. Nie można też dokarmiać ulubieńca na każde zawołanie. Każdego dnia odpowiedzialny właściciel powinien też znaleźć trochę czasu na zabawę ze swoim kotem, żeby utrzymać go w dobrej formie.

Kot cierpi, będąc osobnikiem "niepełnowartościowym" seksualnie. 
Chyba nie ma bardziej błędnego przekonania, ale o dziwo, to właśnie słyszy się najczęściej. "Nie pozwolę go wykastrować, jak ja bym się czuł na jego miejscu?" 
Kot nie jest człowiekiem, nie pojmuje swojego życia seksualnego w sposób świadomy. Popycha go instynkt. Kastracja nie przyprawi go o depresję wynikłą z zastanawiania się, co stracił. Po prostu nie będzie odczuwał popędu i już. Będzie za to zdrowy, przymilny i spokojny. 
Oczywiście poddanie kota zabiegowi kastracji czyni nas odpowiedzialnymi za niego do końca jego życia. Kastrat nie poradzi sobie w otoczeniu normalnych kotów. Będzie na samym dole kociej hierarchii, jako pozbawiony samczego zapachu. Ale jako domowy ulubieniec, towarzysz dzieci, kastrat jest niezrównany. Łagodny, z przyjemnością przyjmujący pieszczoty, nieuciążliwy. Idealny towarzysz.Karolina Gajewska



Kastracja i sterylizacja - za i przeciw


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz