Byłam dzisiaj jak w każda niedzielę w porcie, część kociaków czekała część ukryta po kątach przed zimnem karmy w pojemnikach zero poniszczone karmiki w których zostawiam karmę na tydzień. Pojemniki na karmę albo połamane albo zniknęły i to w dwóch miejscach gdzie najwięcej kotów przychodzi i najwięcej karmy zostawiam. Zastanawiam się czy czasem nie została ukradziona sucha razem z pojemnikiem wcale by mnie to nie zaskoczyło. No cóż człowiek już dość nisko upadł. Smutny widok kilku wychudzonych kociaków widocznie nie są stale dokarmiane jak inne a ja też coraz mniej przynoszę więc głodują, czekały a na mój widok nawoływały i cieszyły się jakby chciały powiedzieć jest jedzonko , puszeczki trochę podgrzałam ale zanim dojechałam to już prawie ostygły. Nasuwa się taka refleksja dlaczego zgotowano im taki los, dlaczego taki los spotyka zwierzęta, głód, zimno, choroby i powszechna obojętność na ich cierpienie ? Ewa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz